Kroczku - brzuszek maluszka trochę wraca do normy. Jeżeli Kubuś pije wodę, jest energiczny, to ja bym się wstrzymała z IP. Nr 2 Emmy dziś też beznadziejny i za żadne skarby nie wiem co jej zaszkodziło, choć znając dziecię moje pewnie sama się czymś poczęstowała na polu
Edysiek - czyżby mężu był urodzony 4 lipca?
Bo nieśmiało się przyznam że to tak, jak ja

. A nieśmiało bo cieszę się że dzień minął bo w sumie to mi tak jakoś smutno że to ostatni rok z trójką na przedzie.
Dla męża w każdym razie wszystkiego najlepszego :-)
Mój mąż był w pracy oczywiście, ale dzień w sumie ok bo wpadła z wizytą moja koleżanka, wypiłyśmy po piwku, zjadłyśmy coś na wynos. Emma się cieszyła bo to jej chyba ulubiona "ciocia" więc radosna była cały dzień.
I historia A propos że jak dziecko cicho to coś jest na rzeczy.
Siedzę dziś z koleżanką, Emma z psem ugania się po naszym "ogródku", w którym uprzedzam oprócz jednej "choinki" uratowanej po świętach i suszarki do prania nic nie ma.
Cisza.
Po jakichś 30 sekundach idę sprawdzić co i jak i widzę, że mój dzieć coś w rączkach obraca. Na moje groźne Eemmaaa robi w tył zwrot i chowa za za choinką. Podbiegam, w ostatnim momencie odciągam jej ręce od buzi i co widzę.
Moja córa dorwała ślimaka, coś jak winniczek, rozgniotła mu skorupkę, trzymała go w jednej ręce a drugą palcem dziabała w otwór od muszli i wydłubywała kawałki biednego stworzenia. Całe rączki miała pokryte pulpą ze ślimaka, śluzem i czymś zielonym co pewnie było jego odchodami

. Szczerze, lekko mi się niedobrze zrobiło....i jak pomyślę że mogła to wziąć do buzi....a wiem, że by wzięła gdybym przyszła chwilę później.
Nienawidzę tego jej zbieractwa i zżerania wszystkiego
