F ciast nie tknie, kiedyś zjadł trochę pączka. Paluszki, krakersy bardzo lubi, galaretkę czyt. "Guguguga" je rekami. Dzisiaj obiadu prawie nie tknął, ale przyładował kufer chlebem najpierw z masłem i dżemem a pózniej z wędliną Sokoliki z pomidorem.
Teraz matki Polki pewnie się oburzą ale napoiłam dziada melisą - i wiecie co był o niebo spokojniejszy niż przed. Nie wiem czy to zmęczenie materiału i dał trochę na luz czy to faktycznie zadziałało.
Pogodę mieliśmy super, wyszalał się na placu zabaw, pózniej poszliśmy do Taty do pracy, odwiedził biuro gdzie wujek urzęduje, trochę tych wrażeń miał wiec teraz juz smacznie śpi.
Wyprawy sklepowe jakoś na tą chwile nie przysparzają nam bardzo wielu kłopotów, chociaż zawsze się drze "jajiii" czyli Kindera trzeba zapodać w łapki i święto lasu. Kupuje te Kinder Joy wiec otwieramy dopiero w domu. Zjada z dwa kęsy i jedna kulkę i tyle.
Sent from my iPhone using Forum BabyBoom mobile app