Jouluatto, masz rację, kawa z ciachem lub herbata z ciachem się przyda. I niekoniecznie w samotnosci.
Kroczku, mi bywa trudno sie ułożyć dobrze do snu, a jak przyjdą moje dzieciaczki to czuję sie zgnieciona z każdej możliwej strony. No cóż chciałeś pszczoły to masz miód, chciałes dzieci to masz... Tak mi mówiono, więc nie bedę narzekać.
A gdzie nasza Viltutti? Pracuje nad przyspieszeniem porodu???? Poczytałabym coś dosadnego, humor by mi się poprawił.
Odpaliłam nową pralkę, jestem bardzo ciekawa jakości prania. I opcja łatwe prasowanie w poprzedniej była genialna, a nie wiem jak tutaj.
Kumpela mnie dziś zapytała czego mi jeszcze brakuje dla Babla a ja nie wiem, bo ja jeszcze nie mam weny żeby się tym zająć.... Coś czuję, ze jak mi się zechce, to przygotuję i pojadę na porodówkę....
A jeśli chodzi o łzy w końcówce to masakra jakaś jest... Co chwilę coś i to z byle powodu.... Jeszcze troszkę dziewczynki, jeszcze troszkę... A potem zjazd 3 doby po porodzie tzw baby blues i będzie szło ku lepszemu....