Bóle spojenia na tapecie?
Skąd ja to znam 
Spojenie się czasem rozchodzi, ale to jest ból straszny. Mnie pobolewa co jakiś czas, ale jakoś to trzeba przeżyć. Nie ma chyba dobrego sposobu
Secreto, zastanów się jeszcze nad tą cesarką...
To jest jednak operacja. Nigdy nie wiesz, jak to zniesiesz.
Jeśli nie ma przeciwwskazań, to poród naturalny jest lepszy i dla dziecka, i dla matki. To normalne, że się go boisz, bo nigdy nie byłaś w takiej sytuacji, a ciężko opowiedzieć, co się wtedy dzieje. Zresztą - zawsze jest inaczej.
Nie ma co ściemniać - to boli. Ale naprawdę jest do przeżycia.
Ja bym się w życiu nie zdecydowała dobrowolnie na cc. Ani nawet na znieczulenie. Nie wiem, jak bym się wtedy czuła.
A rodziłam dwa razy sn bez znieczulenia i po 2 godzinach byłam już na nogach, pod prysznicem, umyta, wypachniona, mogłam siedzieć po turecku, biegać, skakać, zajmować się dzieckiem bez żadnych problemów.
Z Anielą mnie nie nacinali, więc w ogóle luz. W sobotę urodziłam, w poniedziałek wyszłam do domu. Wbiegłam z Frankiem na trzecie piętro, na drugi dzień już byliśmy na długim spacerze. W zasadzie od początku na pełnych obrotach.
Nie czytajcie o porodach. To nie ma sensu. Każdy jest inny. Poczytajcie sobie o fazach porodu, o oddychaniu, o pozycjach, jakie można przyjmować przy skurczach, o parciu. Ale nie o konkretnych porodach, bo to jest nakręcanie się bez sensu.
Spojenie się czasem rozchodzi, ale to jest ból straszny. Mnie pobolewa co jakiś czas, ale jakoś to trzeba przeżyć. Nie ma chyba dobrego sposobu
Secreto, zastanów się jeszcze nad tą cesarką...
To jest jednak operacja. Nigdy nie wiesz, jak to zniesiesz.
Jeśli nie ma przeciwwskazań, to poród naturalny jest lepszy i dla dziecka, i dla matki. To normalne, że się go boisz, bo nigdy nie byłaś w takiej sytuacji, a ciężko opowiedzieć, co się wtedy dzieje. Zresztą - zawsze jest inaczej.
Nie ma co ściemniać - to boli. Ale naprawdę jest do przeżycia.
Ja bym się w życiu nie zdecydowała dobrowolnie na cc. Ani nawet na znieczulenie. Nie wiem, jak bym się wtedy czuła.
A rodziłam dwa razy sn bez znieczulenia i po 2 godzinach byłam już na nogach, pod prysznicem, umyta, wypachniona, mogłam siedzieć po turecku, biegać, skakać, zajmować się dzieckiem bez żadnych problemów.
Z Anielą mnie nie nacinali, więc w ogóle luz. W sobotę urodziłam, w poniedziałek wyszłam do domu. Wbiegłam z Frankiem na trzecie piętro, na drugi dzień już byliśmy na długim spacerze. W zasadzie od początku na pełnych obrotach.
Nie czytajcie o porodach. To nie ma sensu. Każdy jest inny. Poczytajcie sobie o fazach porodu, o oddychaniu, o pozycjach, jakie można przyjmować przy skurczach, o parciu. Ale nie o konkretnych porodach, bo to jest nakręcanie się bez sensu.
.
), ale pomógł Vicks (smarowana klatka piersiowa i plecy co wieczór), czosnek i to w ogromnych ilościach na jednej kanapce z miodem nawet 2 ząbki dawałam, non stop herbata z miodem i cytryną, a na wieczór mleko z miodem. Do tego biorę to 


