Kainkas - dzięki, może zacznę trochę panikować i się moja pani gin bardziej przejmie... bo ja jestem dość spokojna w obyciu, wytłumaczyłam jej w czym rzecz z tymi oczami, no i ona zaproponowała swoje rozwiązanie (próba porodu sn, przy braku postępu cc), wedle tego jakie ma wytyczne do traktowania osób z wadami wzroku. Drugi gin tam gdzie mam abonament nie da mi skierowania ze względu na oczy. No ale do tej mojej pani gin może muszę inaczej zacząć mówić, że się tym okropnie martwię, że nie śpię po nocach, że boję się rodzić i nie będę współpracować bo będę myśleć tylko o oczach... Ciekawe, czy ten "paniczny strach" to się dostaje od psychologa? Bo mam ciocię psychologa...
Joasia, o doczytałam, że piszesz, że psychiatra, to może faktycznie spróbuję. Do okulistów chodzę tylko prywatnie, są mili, uprzejmi, no ale nie chcą wypisywać nie wiadomo czego o siatkówce, w dodatku i okuliści i ginekolodzy twierdzą, że np. pęknięcie na siatkówce powinnam zaleczyć (laserem) przed porodem i dalej rodzić sn... Skąd mi się tacy lekarze biorą??
Malpawzoo - no właśnie nie wiem skąd jeszcze, ja tak nie mam znajomych lekarzy, a wszędzie gdzie idę, nawet prywatnie, trafiam na ludzi działających w zgodzie z systemem. Idę jeszcze do innego okulisty w tym tygodniu, ale też go nie znam, więc pewnie powie to samo... A kręgosłup u mnie w porządku, więc taki nieznany mi ortopeda nie da skierowania... Ze znajomych lekarzy to mam tylko laryngologów, ale nie słyszałam o laryngologicznych wskazaniach

Może jednak rzeczywiście jeśli nie przekonam żadnego okulisty to zapiszę się gdzieś prywatnie do ortopedy i spróbuję go przekonywać? Ech.
A powiem Wam, że ogólnie oczywiście to dobrze, że kontrolują szpitale, ale dla mnie gorzej... Bo tym bardziej nikt mi nie będzie chciał robić "naciąganego" ich zdaniem cc. A jak stracę wzrok, to nie jest wina ginekologów, bo oni mają podkładkę z NFZ, że krótkowzroczność nie jest wskazaniem.
CO do przedszkoli, to tak z ciekawości - nie miałyście problemów z umieszczeniem dzieci w przedszkolach publicznych? Bo ja mam trzy pary znajomych, których dzieciaki się nie dostały, bo to pełne rodziny, bez żadnych dodatkowych punktów...