Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Kazała przygotować dziecko do badania, na moje pytanie jak mam przygotować odpowiedziała - no do badania. To ja znowu pytam ale co to znaczy a ona znowu, że do badania, No jak z maszyną mi się z nią gadało. Pytam więc czy może być w nosidełku bo nie ma windy z wózek w bagażniku, pani mówi, że nie i w końcu raczyła powiedzieć, żeby wziąć na ręce i odsłonić uszy. Była bardzo niemiła, jej ton głosu był tak denerwujący, że już chciałam jej coś powiedzieć. Okazało się, że to nie recepcjonistka tylko szanowna pani doktor bo ona robiła badanie i nikogo tam więcej nie było. Jak M trzymał Juniora na rękach podczas badania mały w pewnym momencie zaczął się kręcić a ona na to, że przecież mówiła, żeby wziąć dziecko tak, żeby jemu było wygodnie a nie M. Junior leżał w pozycji, która wyglądała na wygodną dla niego. Jakoś zagryzłam język i się nie odezwałam bo nie wiedziałam jak wyjdzie badanie i czy nie będzie trzeba jeszcze do niej wrócić. Podczas badania nic nie mówiła, czy dobrze czy źle, powiedziała tylko, że w szpitalu na pewno sprzęt nie był zepsuty bo teraz też jej coś nie tak wychodzi. Ja już cała zestresowana a jej chodziło o to, że ma w uszach woskowinę i jej zapycha aparat. Swoją drogą jak czyścicie swoim pociechom uszy? Bo ja zwilżam patyczek taki dla dzieci i przecieram zewętrzną część, później suchym patyczkiem wycieram do sucha ale tam w środek nie wpycham mu patyczka bo podobno nie można. Są jakieś spaye do czyszczenia uszu dla niemowląt ale nie wiem czy są do codziennej pielęgnacji czy jak coś się dzieje. Poradźcie bo wychodzi na to, że źle dbam o swoje dziecko :-( Wyczyztałam na ścianie, że konsultacja u tej pani doktor kosztuje 150 zł. Całe szczęście, że wizyta była na nfz bo za takie traktowanie w życiu bym tyle nie zapłaciła. No chyba, że prywatnie inaczej traktuje pacjlentów. Później zaszliśmy do mojej bratowej na konsultacje dermatologiczne i okazało się, że krostki, które Juior ma na twarzy i szyi to delikatna odmiana trądziku niemowlęcego, przepisała jakąś łagodną maść bo mówi, że stopień jest niezaawansowany. Byliśmy też pierwszy raz z Juniorem w markecie, spał grzecznie w wózku a ja poszalałam po sklepach. Oczywiście w koszyku znalazły się ciuchy dla niego ale M przy kasie wyciągnął sprowadzając mnie na ziemię, że ubranka są na teraz a przecież mam tyle rzeczy na teraz, że nie zdążę mu ich założyć, niestety musiałam mu przyznać rację. Tak więc kupiłam sobie 2 pary butów, jedne cichobiegi na spacerki, drugie na obasie wyjściowe rozmiar 38
a przed ciążą nosiłam 36/37, no ale to chyba jakiś ewenement bo cichobiegi 37. Kupiłam też gatki wyszczplające dzięki którym dzisiaj dopięłam się w swoich jeansach sprzed ciąży ;-)
O 14:15 mamy wizytę u pediatry bo martią mnie zielone kupki, już 3 raz pod rząd i chcę zapytać o tą przepuklinę pępkową, wezmę ze sobą plasterek, może pokaże mi jak się nakleja.