Agnieszka - laurka cudo, powiem Ci, ze już czuję, ze jak Staś mi bedzie takie cuda dawał to będę ryczała jak bóbr, jeju, dzieci są wzruszające!
Isana - nie daj się!

o, juz ja widzę jak by mój M mi kiedyś zasugerował "okazjonalną pomoc" w domu

Co prawda M gotuje rzadko, ale to z braku czasu (bo ja jak robię to tak wszystko na oko i idzie szybko, a On z wagą, miarką, wszystko wg przepisu - ale zwracam honor, bo zazwyczaj to co ugotuje to arcydzieła ;-D), sprzątanie całego domu to pół na pół On i ja, zmywanie 75% M, 25% ja, roboty domowe (w sensie majsterkowanie

) i zajmowanie się kwiatkami 100% M - no więc w efekcie nie mam na co narzekać

A że jestem bałaganiara, to jak by wyszystko spoczywało na moich barkach to po prostu mieszkalibyśmy w syfie
Lelek - no jasne, ze się ... nie spisałam

Ale może zaraz to zrobię

Wiesz, lubię sobie podczytywać Twoje wypowiedzi, bo jakaś takaś zadziorność z nich płynie
Lazurowe - no kurcze, to ten Twój M to kuchenny fachman!

Jak tak wszystko opisujesz to nawet nie wiesz jak bardzo (to miłe!) widać, że
póki co nie macie dzieci - takie sielankowe życie

Nie żebym narzekała, bo za żadne skarby świata nie wróciłabym do czasu kiedy Stasia na świecie nie było, ale taka prawdziwą wolność to straciłam w dniu porodu ;-) Jest cudownie, ale czasy kiedy z minuty na minutę podejmowało się decyzję o wyjściu do kawiarni czy kina to wróca chyba dopiero na emeryturze ;-D
Livastrid - gdzie zniknęłaś? Może kompletujesz wyprawkę?
