Wiecie co, ja czytałam ostatnio artykuł, ze te wszystkie rzeczy jak podklady dla Nas, pampersy dla dzieci, oliwke i inne takie powinien zapewnić szpital.
Tylko ze w parktyce tak nie jest, a kazdemu głupio sie odezwać, by i tak odprawia Nas z kwitkiem, dając jakies głupie wyjaśnienie.
Ja nie rodziłam w Matce Polce tylko w Rydygierze na Sterlinga.
Pampersy owszem trzeba było miec swoje (chociaz dobrze wiem ze mieli pampersy w szpitalu), natomiast podkłady dostawałysmy bez problemu, jesli brakło to salowa czy pieleganiarka donosiła.Około 21 dzieci były zabierane do kapieli, po niej zawsze tak słodko pachniały oliwką:-) , wiec oliwkę tez szpital posiadał.Po za pampersami musiałam miec coś (krem, albo puder, albo swoją oliwke)żeby móc go posmarować po przewinięciu w ciągu dnia.
W kazdym razie dwa lata poźniej troche się pozmieniało.
Pampersy równiez swoje, ale tzreba było sobie kupować tez podkłady.Nikt Nam tego nie zapewnił, tak jak to był wczesniej.
Nie wspomnę oczywiscie o sztućach i szklance, bo tego te nie dawali.
A przy wyjsciu ze szpital trzeba zostawić 5 zł i pileuche tetrową.:-)
To tak dla szpitala.
W gruncie rzeczy na wszystkim oszczedzaja.