Cześć Dziewczyny,
nie bardzo rozumiem skąd tyle agresji- mogła sobie surogatkę wynająć, mogła nie decydować się na dziecko i takie tam.
Dlaczego uważacie że przytycie 30kg i więcej w ciąży ma służyć dobru dziecka? Optymalne jest ok 20% z wyjściowej wagi, a nie roztycie się jak to napisała Aśka jak słoń- bezzasadne wielokrotnie. Rozumiem terapia hormonalna i nie mamy wpływu. Dlaczego mam się 'zapuścić'- roztyć, cycki mają być obwisłe, masa rozstępów. W tej chwili dla mnie też najważniejsze jest dziecko,( myślę, że dla Majji też). Przed każdym badaniem nie śpię w nocy, cały czas myślę czy dobrze się rozwija, czy wystarczająco dobrze o nie dbam, czy dobrze się odżywiam, czy preparat p/ łupieżowy mu nie zaszkodzi, ale to nie oznacza, że zapomniałam o sobie i nie przejmuję się. Ważne dla mnie też jest, żeby dobrze było po porodzie, bo jak napisała Madlen 'najwazniejsze to podobac sie sobie i dobrze czuc sie ze swoim cialem..'
Piszecie, że Polacy są nietolerancyjni, a zastanówcie się co zrobiłyście kilka stron wcześniej.
Niejednokrotnie byłam przy cięciach cesarskich, i uwierzcie mi jak miałyśmy Panią 100, 130kg to nic przyjemnego ze strony medycznej. Nie mieściła się na stole, ciężko było założyć venflon, trudno zaintubować, a przełożyć z powrotem na łóżko pooperacyjne- 6 osób to mało.
Nie chce nikogo urazić, Joanna napisała, że to temat rzeka i tak naprawdę ciężko zrozumieć się nawzajem, jeśli nie było się w takiej sytuacji.
Pozdrawiam