hejka
Zawalka - że też musiałaś się na tą babę natknąć no....współczuję, bo wiem doskonale, jak się człowiek przy niej czuje;/ potrafi zdołować, ojjj potrafi....jak dla mnie zero powołania!
Katoryba - no to super nocka! z takimi atrakcjami, że byś w życiu nie wymyśliła sobie

mieliście po prostu łóżko wodne



wiesz co do zasypiania z cycusiem...doskonale znam to uczucie, Bartuch zasypiał tylko i wyłącznie przy cycu - nie mógł nikt inny go położyć spać!!! jak się przeprowadziliśmy tutaj, miał pół roku i była możliwość, by spał osobno - tzn w innym pokoju w łóżeczku...troche to trwało i było płączu co nie miara...ale powiedziałam sobie koniec kropka, nie ma usypiania przy cycu!!!!trochę poszperałam w necie - i wynalazłam dwie książki, mam w pdf gdzieś jak chcesz - jedna to "Każde dziecko może nauczyć się spać" a druga Tracy Hoog "Zaklinaczka dzieci"...fakt, w pierwszej była metoda wypłakiwania, wychodzenia z pokoju na pierw minutę, potem ten czas się wydłuża itd - ale jakoś nie mogłam zostawić szkraba płaczącego - stosowaliśmy metodę 3P - "Podnieś, Połóż, Poklepuj"...polega to na tym, że mniej więcej jak się już zna pory spania dziecka to kładziemy je jeszcze rozbudzone do łóżeczka, jak się ładnie bawi, gada do siebie itd - zostawiamy w spokoju


tzn można obserwować, ale my nic nie robimy - dzidziolek ma wiedzieć, że łóżeczko to przyjazne miejsce...jak zacznie być śpiący i wzywać mamę i cyca przede wszystkim!!! to podnosimy, uspokajamy (ale nie za długo, by znów nie zmienić nawyku usypiania na rękach), kłądziemy uspokojone dziecko - jak tylko zacznie płakać, znów podnosimy uspokajamy...tak długo (a trafiało się, że i 2godz to trwało!!!!) - jak już spokojnie będzie leżało, to kładziemy leciutko na boczku i delikatnie poklepujemy po pupce, lub pleckach - można przy tym śpiewać kołysanki, lub tak jak Bartuch bardzo lubił to nucenie ciiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii...po kilku dniach dziecko zasypia przynajmniej o tyle, że nie przy cycu - ale jest obecność rodzica, wiec nie czuje się samotne i pozostawione same sobie

fakt, trzeba być konsekwentnym i to cholernie trudne, ale fajne na tyle, że można sie wymienić z tatusiem, babcią...koleżanką

Bartuch się nauczył - ale do teraz lubi gdy ktoś jest z nim w pokoju jak zasypia - nic nie trzeba robić - wystarczy być

fajnie jak dzidziolek chce ssać smoczka, to można nauczyć tylko ssania do zasypiania - w ogóle to chyba ważne są jakieś rytuały przed snem, przytulanka, pieluszka...te same słowa, czy kołysanka - dzieci nastawiają się na spanie

tak mi się wydaje...a taki smoczek to może być tylko rekwizyt do spania i już

mama będzie wolna, a dziciątko będzie wiedziała, że teraz "pora na sen", potem jak zaśnie samo wypluwa smoczek, bądź można wyciągnąć.
Przyznam się szczerze, że cholernie się boję takiego uwiązania z malutką...staram się by nie zasypiała przy jedzeniu, ale to jest bardzo ciężke - bo ssanie bardzo te nasze smyki uspokaja!!!!!! smoka też nie chce jak Bartuch;/;/;/ kilka razy zaciągnęła smoczek taki jaki był w tym niebieskim pudełku ze szpitala...ale pociamka, nie wie zbyt co z tym zrobić i wypluwa, albo się krztusi. Nie wiem czy dobrze robię, ale jak zje i zasypia przy piersi, rozbudzam ją - rozpinam pieluszkę, połaskoczę itd - by choć otworzyła oczka!!! i wtedy taką lekko nie przytomną, ale nie śpiącą wkładam do łóżeczka i sobie już spokojnie odpływa - czy to coś da???nie wiem...może.
Edit...
pisałam i pisałam tego posta - miało być pod Katorybką - a ty naskrobałyście już coś innego

Vii - zaraz się zapytam Mirka, tylko musze do niego zadzwonić, bo w pracy...ma umowę agencyjną i tez sam opłaca składki - choć już te preferencyjne dwa lata już minęły - może będzie wiedział co z tym fantem zrobić, a jak nie, to spróbuję dodzwonić się do cioci księgowej
Edit2...
a tak poza tym...to z tym spaniem juz Wam pisałam - B zaczął przesypiać noce niestety po odstawieniu od cyca

pomimo tego ze sam zasypiał, to z cyca i z pobudek na niego nie zrezygnował



