reklama

Mamy 2011

reklama
ale pustki :(
przepisałam dziecko do dr Szumkowskiej. ale jeszcze nawet nie wiem jak wygląda ;) zaufałam Wam w 100% ;)
na szczepieniu płakała, ale bez tego to się chyba nie da. teraz troszkę marudzi, mam nadzieję że już nic złego nie zacznie się dziać (typu gorączka czy płacze i krzyki)...

czy jest jutro jakiś zbiorowy spacer może? albo piknik na kocykach pod amfiteatrem? bo bym się z chęcią dołączyła :) nawet teraz już jestem w stanie się trochę wcześniej wyrobić jak na 13 ;))
 
Juhu,
Dzisiaj faktycznie senny dzień. Nie mogłam oczu rozlepić rano... TEż śniły mi się jakieś pierdoły... pamiętam, że przemycałam jakieś diamenty chyba i zostałam porwana i próbowałam się uwolnić. Trwało to całą noc i w końcu nie pamięta m czy uciekłam tym zbiorom ;P Mój dzieć coś nie może odpuścić sobie tej pobudki na ryczenie ok 4. Ja dzisiaj po pewnej poważnej rozmowie pracowniczej i po pierwszej wizycie na budowie. Jem obiadek i zaraz będzie następna. A Bolcio wraca ze spacerku z babcią.

Paula_zg - pewnie, że pożyczę książkę :) a jak u Was remoncik? Z ciekawości: ile razy musiałaś malować ściany tym Duluxem?

anias - ale Ci dobrze...

e_v - ja odpadam ze spacerku jutro - umówiłam się już. A Szumkowska jest b. fajna - nie będziesz żałować :)
 
I ja jestem:) Wykończona, bo od pon. jeździdziłam z cv...przypadkowo trafiłam na 2 konkursy, ale to tyle z mego szczęscia, bo pewnie i tak ustawione:) Byłam też na rozmowie, ale u mnie była to żenująca sprawa...dostałam propozycje pracy za taką kasę, że hoho!!!

A u nas Filcio jakiś dziwny bidulek się zrobił...Od pon. taki maruder jest, wczoraj miał 38, po czopku mu przeszło, ale marudził dalej. Poszedł spać i w nocy budził się kilkanaście razy...najgorzej było od 4, ciągle płakał:( Dałam mu Ibufen i po tym zasnął znowu. Do tego wczoraj zrobił 4 kupy, dzisiaj już 3, dupsko mu się odparzyło...jutro idziemy na szczepienie i mam nadzieję, że to nie od ucha:/

Vii w Casa Mia dobre jedzonko, chociaż pizze jadłam lepszą. Narobię Ci smaka teraz:) Swego czasu pracowałam we Włoszech w takim hotelu z restauracją, po naszem to był "dom wakacyjny". Gotował tam właściciel i no mówię Ci jego dania to było niebo w gębie!!! Pasta to pasta była a nie jak u nas...sosy były gotowane z warzyw, które później przecierał, takie pachnące:) Do carbonara prawdzowy boczek był:)))a nie szynka:) A przde wszystkim dużo, dużo parmegiano:) Ale to było dobre! W ogóle włoska kuchnia zrobiła na mnie dobre wrażenie. Zupełnie co innego niż u nas, jak gotują po włosku.A jeśli chodzi o ilość jedzonka do jednego posiłku, to dla mnie też rewelacja, ja lubię jeść, a ich posiedzenie obiadowe trwa i trwa, a przy tym stoły zastawione jedzeniem:)
 
A mi jakoś nie chce się spać dzisiaj:) Tylko moje chłopy śpią ciągle. Ja sobie dziś zaplanowałam samotne wyjście do Tesco po czajnik, ale nie wiem czy coś z tego będzie, bo P. śpi jak zabity:(.

E_v - jutro nas czeka szczepienie. Boję się tego jak cholera, ale muszę się trzymać jakoś, żeby Jaśko nie wyczuł tego. Jak mi się uda wyjść w końcu z chaty to kupię mu czopki przeciwbólowe w razie w. Fajnie, że Wy macie już to za sobą:). A wzięliście tę szczepionkę na rota?

Emri - a na którą idziecie na szczepienie?
 
Ostatnia edycja:
zawalka - póki co nie braliśmy żadnych dodatkowych, na rota są dość drogie, więc odwlekamy narazie. ja chyba następnym razem wyślę tylko tatusia z małą bo ja to szczeppienie najbardziej z naszej trójki przeżyłam :/
emri - nigdy więcej takich opisów!!! skąd tu teraz wziąć prawdziwe spagetti carbonara? :((

a może w piątek ten spacerek?
 
zawalka ja tez mam szczepienie i po tym co bylo ostatnio to juz sobie wspolczuje:)

emri wlasnie a moze to zeby sie zaczynaja? mi chyba najbardziej pasuje pizza w "pi" na drzewnej. no i mamy cos wspolnego poniewaz pracowalam kiedys we wloskiej knajpce w Londynie prowadzonej przez wlochow:) codziennie przed otwarciem mielismy (pracownicy) wspolna obiadokolacje i rozmawialismy sobie. fajna sprawa. jedzenie mieli pyszne. wspaniala rodzinna atmosfera, nikt sie nie stresowal:) a ten facet w "casa mia" wlasnie sam ponoc np. pomidory przeciera na zupke.

wera co za straszny sen z tym porodem:) az strach pojsc spac;)

katoryba juz dawno mialam pytac jak w koncu ta twoja sytuacja z praca? cos sie wyklarowalo?
 
W temacie szczepień - cuda się zdarzają :-) moja na drugim szczepieniu wogóle nie płakała, ani nie kwękała, tylko się lekko wygięła przy wyciąganiu igły. Dziewczyny, włączcie pozytywne myślenie, afirmacja itd. ;-)
L. chyba wraca do normalności, po spacerze punktualnie ok 14 zawołała o jeść, weszło 120! potem o 18 (opóźnienie godzinne, bo w Focusie byliśmy) też 120 i od 19:30 do 20 wciągnęła 150!!! I śpi od 15 minut :D Luksus!!! (Tfu! oby nie zapeszyć...)

Dziewczyny, opowiadać co tam z pracą :)
 
mniam mniam emri skoro taka doświadczona jesteś to musisz nam coś włoskiego ugotować a nie się chwalić, że znasz smak ;P
od razu pomyślałam o zębiskach: marudzenie, temperatura, nocne pobudki, kupy - jak nic się coś wykluje :)

Co Wy taki dzień szczepienny macie jutro? Zmówiły się czy jak?
vii - ta szczepionka po 6mies jest darmowa także to ta teraz chyba co będziesz miała

e_v - umówiony spacer jednak przełożyłyśmy na piątek także jutro mogę się wybrać w stronę parku - podjedź to sobie pospacerujemy :)

zawalka - nie bój szczepienia - tylko pierwsze najgorsze bo nie wiesz jak będzie, ale spoko Jaśko tylko piśnie i po krzyku. Jak będzie się mocno denerwował to wywal cyca i jak ręką odjął :) i jak zakupy czajnikowe?
 
reklama
Zawalka na 13 mamy szczepienie. I faktycznie nie zawsze dziecko płacze, u nas raz było zupełnie jakby nie było:) Pierwsze szczepienie było masakryczne, bo po południu i gorączka i płacz...także czopy lepiej mieć:) No i trzymam za Was kciuki, za Was e_v też:) A Wy też jutro???

Vii to szczepienie jest darmowe. O ząbkowaniu też pomyślałam, ale nic nie widać w paszczy, żeby zaczerwienione było albo spuchnięte. Za to ja juto znowu idę do chirurga z ósemką...od weekendu wbija mi się w żuchwę i już nie mogę:/ Miejsce dopiero na 22 było...ale uparcie dzwoniłam i trafiłam, ze ktoś zrezygnował jutro! Takie szczęście:) Tylko ząb nie wyszedł jeszcze do końca na wierzch i będzie głębokie cięcie:/ Ale w dupce to mam, bo albo cięcie albo oszaleję! A z pracą, myślałam, ze coś konkretnego, ale okazało się mało interesujące i to za psie pieniądze:/

Izuniek znaleźć pracę trudno jak zawsze...wszędzie doświadczenie wymagają, a ja do tej pory pracowałam w jednej firmie. No nie licząc wakacyjnych zatrudnień...Takze szukam nadal:)

Beti no to też fajne wspomnienia. Ja pracowałam u takiego małżeństwa, ona Polka, on Włoch. Mieli małą, kameralną restaurację, do tego parę pokoi. Mieszkałam u nich w domu, a wszystkie posiłki jedliśmy już w pracy. Rano pyszne cappuccino z mega pianką do tego croissanty z marmoladą, którą oczywiście szef sam wytwarzał:) Na obiadek najpierw przystawka, potem pasta, dalej miecho i na koniec kawa z deserem:)))) Kolacja znowu na bogato, czyli pasta, potem mięcho:))) Achhh jak sobie przypomnę! Włosi są bardzo rodzinni (chociaż lubią zdradzać), dużą wagę przywiązują do posiłków. Ten mój szef kazał mówić do siebie wujek:) Bardzo miło wspominam tamtą pracę;)

Katoryba wepchałaś sie:)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry