Hejka dziewczyny!! Nie było mnie tu kilka dni, ale mniej wiecej przeczytałam co u was. Mój ukochany przyjechał już z samego rana w sobote i normalnie nacieszyć sie nie moglismy sobą. Przytulaski, poznanie sie dzidzi z tatusiem przez brzuszek były czyms przepieknym!!! Teraz mój ciągle jak wychodzi gdzies to dotyka dłonią brzuszka, coś na styl tego, że żegna sie z dzidziusiem, a ja wiadomo dostaje buziaka

W sobote bylismy u mojej rodziny na 18stce kuzynów, ojjjjj mój zaszalał równo, no ale też duzo zrobiło to, że w piatek byl w pracy, pozniej jechał całą noc a pozniej znowu jechal ze mna do rodziny i pozniej pił...

A spać poszedł gdzies o 1 w nocy w niedziele..... Wczoraj byłam pić tą glukozę, mialam smakową cytrynową, nawet dało rade . Było troszku niedobrze, ale oddychałam sobie gleboko i wytrzymałam. Najgorsze były pobierania krwi, hehe. Dziś byłam u endokrynologa i wyniki supcio, także wypisała mi leki i sie pozegnalysmy bo na nastepna wizyte pojde juz do jakiegos niemieckkiego endo. Tak to całymi dniami latam i załatwiam wszystko przed wyyjazdem. Jutro idę do ginekologa z rana to zobaczymy jak wyszła ta glukoza, modle sie zeby wynniki byly ok i bez zadnej cukrzycy ciazowej!!!!!!! Co do wysypiania sie to tragedia, chodze jak zombie, bo w nocy mi niewygodnie, nogi bolą okropnie i nie umiem spać...

A w ogóle słuchajcie tego..... Bo jak bylismy u mojej rodziny, to tu obok nas mieszkający taki czubek zrobił taki chlew w nocy. Ponoc kilka razy policja przyjezdzała. Jak wrocilismy to mielismy szok, bo nasze drzwi wejsciowe do mieszkania to jakas jedna wielka kupa, tj. ten idiota rozwalił słoik z wisniami z alkoholem na swoich drzwiach, a na nasze wszystko poleciało. To wszystko pozasychało, smród niesamowity. Ściana dookoła cała uwalona, a nowa elewacja na klatce schodowej, to wyobrazcie sobie nasze miny.. Nie umylam tego, postanowilam, że go dorwe i bede kazała to myc. No ale na drugi dzien tj w poniedzialek z rana, godzina 6 juz krzyki na dworze, że pozabija wlascicieli sklepow, jak mu nie dadzą za darmo alkoholu itd i wyrzucał na srodek skrzyzowania smietnik z jednego ze sklepów... Pozniej ucichło, ale ok 7 słychać bylo, że na sygnale jechala straz pozarna, wychyliłam głowe za okno i widziałam wóz i bylo slychac, że wylaczyl syreny gdzies blisko... No ale olałam sytuacje i poszlam sie szykowac, bo mialam isc na to picie glukozy. No to byla gdzies 8, jak zeszłam do samochodu (akurat jezdzilam taty samochodem, bo ma gaz) i doznałam szoku!!! Cały smietnik dwukomorowy spalony, a ten debil sobie lezał przed smietnikami na ziemi i "odpoczywał"... A sąsiedzi mówili, ze jak podpalił ten smietnik to polozyl sie i wywiesił sobie bluzke na drzwiach do smietnika, żeby mu wyschła szybciej. Podeszłam do niego, bo ja go w ogole kojarze i on mnie, bo z osiedla na ktorym mieszkałam z rodzicami, sie znalismy. I go opiep*** za moje drzwi i powiedzialam, zeby sie ogarnal i przestał wszystkim zagrazac. No i podchodzac do samochodu, zauwazylam, że zostawilam kluczyki w domu, no to z powrotem lecialam do domu.. Oczywiscie w glowie tylko jedna mysl, że dobrze że przeparkowalam wieczorem samochod, bo tak to stal pod samymi drzwiami smietnika, i to tak że butla z gazem była praktycznie przy tym smietniku. Nie chce myslec co by bylo gdyby ten samochod wyleciał w powietrze

No i wracajac juz z kluczykami, zauwazylam że sąsiad stal nad tym lezącym czubkiem i robił mu afere, o to że w nocy z sooboty na niedziele, jak rzucał butelkami po piwach z balkonu to uszkodził mu samochód itd i tez robił mu afere o to, że naraża bezpieczenstwo innych mieszkancow, ten mu cos odpyskował i chyba go wyzwał strasznie, bo jest on ciemnego koloru skóry, a ten jak sie zdenerwował i zaczał go kopać, to aż sie trząść zaczełam ze stresu, bo stałam obok, bo obok byl moj samochod. No ale nie mineło kilka sekund i na podwórko wleciał policjant, a za nim drugi, no i na nieszczescie murzyn mial ze soba noz w rece, bo bał sie w sumie bez niczego podchodzic do czubka, to jak policjant to zobaczyl to od razu skupili sie tylko na murzynie, zamiast na czubku ktory podpalił smietnik i robil afery co chwile. Chwile pogadali, no i policja zabrała ich oby dwóch. Murzyn wrocil po kilku godzinach do domu, a czubek jak sie pozniej okazało już jest na oddziale zamknietym w psychiatryku. A skad to wiem? A stad, że jego babcia przyszła obczaic co sie dzieje z mieszkaniem i chciala mu jakies jedzenie dać, no ale jak zobaczyla nasze drzwi i chlew w jego domu, to od razu wiedziala że cos narozrabial i przyszla do nas przepraszać i porozmawiac. Umyla nam te drzwi, a dzis szorowała jeszcze sciany . Szkoda mi tej kobiety, bo za takiego starego konia narkomana musi cierpiec cała rodzina, bo ponoc jego matka juz psychicznie sobie nie radzi. Oj ale sie rozpisałam. Ale powiem Wam, ze mialam stresa. Bo mieszkamy naprawde drzwi w drzwi i sciana obok sciany. A co gdyby odkrecil gaz i wysadzil mieszkanie? To my od razu lecimy razem z jego mieszkaniem. Jedna wielka MASAKRA!!!

Mam nadzieje, że szybko go nie wypuszczą i że juz tu nie wroci. Jego babcia cos wspominala, że chcą zeby go sedzia na przymusowe leczenie zamknąl, bo narkotyki zniszczyly mu mmozg. Poprosiła tez mojego dzis zeby wykrecil jej zamek w drzwiach i pojechala kupic nowy, pewnie żeby ten czubek nie dostał sie do mieszkania pozniej. Oh dobra to na tyle zwierzeń. Bede pisała z opoznieniem pewnie, ale no duzo spraw no i mój jest blisko, to cały czas mu poswiecam

Jutro ginekolog, napisze po wizycie co i jak mi powiedział. Dobrej nocy! ;-)