o,
szkrabek dobrze pisze. Zanim zaczęłam być z moim D miałam kilku facetów, których trzymałam pod pantoflem i bardzo szybko mi się to nudziło. Mój mąż ma charakterek, pozwala mi decydować o większości, ale jeśli chodzi o coś, na czym mu zależy albo wtryniam się bezpośrednio w jego sprawy (siłownia, fajki, praca), to staje okoniem, jak mu moja wizja nie pasuje.
I bardzo dobrze, bo przynajmniej czuję, że ma charakter, a nie o wszystkim ja muszę decydować. A co do fajek to to samo przerabiałam, mójzawsze palił - niedużo, jedna paczka tygodniowo maksymalnie. Ale dla mnie to było uzależnienie i długo walczyłam, by rzucił, kłótnią, groźbą, prośbą, szantażem. I nic to nie dało. Sam w końcu dojrzał, że to dla niego dobre, głównie odkąd zaczął dbać o siebie - zdrowo się odżywiać, ćwiczyć, biegać. Teraz właśnie raz na tydzień, miesiąc czasem z nerwów zapali, albo na imprezie, i nie mam z tym problemu, bo to nie jest codziennie.
Lepiej odpuść,
ewciulka, jeden papieros na miesiąc czy przy imprezce ze znajomymi nikomu krzywdy nie zrobi, co innego jakby jarał codziennie, w nałogu. I w takim układzie lepiej, żebyś normalnie o tym wiedziała, a nie żeby on musiał czuć się skrępowany czy zmuszony do ukrywania się i kłamstw, no bez sensu

bo na dłuższą metę takie ukrywanie wejdzie mu w krew i nie daj Boże inne rzeczy będzie mu się podobało urkrywać
Domi, no masakra z tym twoim facetem, bardzo niedojrzały mi się wydaje i jakiś zagubiony, ale w negatywnym sensie. Musicie dużo z jego mamą nad nim popracować, bo jak się dziecko pojawi to wiele nowych obowiązków, będzie musiał zrezygnować z wielu rzeczy - przespanych nocy, odpoczynku po pracy. I bardziej się zaangażować w pomoc tobie. Musisz mu to uświadomić. Bo kurczę wiele mówi się o tym, że pojawienie się dziecka bardzo mocno potrafi zmienić relacje między rodzicami, oboje zmęczeni, sfrustrowani, maluch to nie tylko pasmo przyjemności i radości, ale i zmęczenie, nerwy, stres, bo nie wiadomo, czemu płacze, a to kolka, a to katar itp. I nie jest lekko. Wielu facetów schodzi na drugi plan jak się pojawia dziecko i nie są w stanie sobie z tym poradzić, dlatego dobrze by on o tym wiedział, że wiele się zmieni..
My sami mieliśmy problemy przy pierwszym i drugim dziecku, no ale udało nam się dogadać, mój mąż na szczęście z tych bardziej reformowalnych, dogadaliśmy się w końcu. ale np mąż siostry i szwagierki mieli straszny zjazd właśnie po narodzinach dzieci, no jakby byli zazdrośni o uwagę wszystkich, ten szwagierki to nawet jak dziecko chorowało to symulował choroby też, by nim się też zajęła no takie jaja. Serio…