.szkrabek
Fanka BB :)
widzę, że płodne jesteście również w nocy! ;-)
dzien dobry wszystkim!
Młody odprawiony do szkoły, stary nakarmiony - podobnie koty, więc mogę odsapnąć :-)
aenye - pakowanie, wożenie i rozpakowywanie to jest masakra niestety, Ja po ostatniej przeprowadzce na kartonach mieszkałam prawie 3 lata - coś okropnego
i do tej pory nie mamy jeszcze szafy znękowej w holu, a garderoba przy sypialni jest na razie tymczasowo urządzona i czeka na wolne fundusze... A tułaliśmy się przed przeprowadzką 2 lata - z mieszkania do miekszania i wtedy mieliśmy część rzeczy u jednych rodziców w kartonach, część u drugich, część na działce, a część woziliśy ze sobą... jak wszystko zwieźliśmy to nie wiedziałam co, gdzie jest a dodatkowo było tego tyle, że nie dało się ruszyć, a mieszkanie dość duże... w jedyn mieszkaniu trzeba było skakać wsród pudeł, toreb i torebek..
i to był ostatni raz jak nie podpisałam pudeł po spakowaniu - bo za każdym razem jak czegoś szukałam to musiałam przejrzeć od 3 do 10 pudeł by się zorientować gdzie, co... ale takie doświadczenia też uczą i mnóstwo crapu żeśmy sie też pozbyli dzięki temu - przy każdej przeprowadzce coś poszło do wywalenia bądź oddania :-)
OlaSzy - kurde, na prawdę można zwariować jak się słyszy sprzeczne informacje co chwila... ale najwazniejsze, że mała jest zdrowa - to już finisz, choć męczący to jednak końcówka i warto poczekać. Życzę dużo cierpliwości i siły. Ciekawe czy puszczą Was do domu... dawaj znać.
Śliwka - o kurde, ale cukry!!! dobrze, że masz lekarza obok, jakbyś była w domu to dopiero stres co robić!
Katty83 - trzymam za Was kciuki!!!
Dreddka - ja jutro też na ktg idę. Mnie na szczęście prowadzi ta sama lekarka co pierwszą ciążę. Ogólnie jestem z nią chyba już od 10 czy 12 lat. Niestety nie przyjmuje w żadnym szpitalu, tylko na izbie pracuje, ale nie poleciła mi tm razem "swojego" szpitala, a przy pierwszej ciąży owszem - jak widać w ciągu ostatnich 10 lat dużo się może zdzarzyć :-)
A w Gruzji rodzi się z lekarzem, a nie z położną?
dzien dobry wszystkim!
Młody odprawiony do szkoły, stary nakarmiony - podobnie koty, więc mogę odsapnąć :-)
aenye - pakowanie, wożenie i rozpakowywanie to jest masakra niestety, Ja po ostatniej przeprowadzce na kartonach mieszkałam prawie 3 lata - coś okropnego
i do tej pory nie mamy jeszcze szafy znękowej w holu, a garderoba przy sypialni jest na razie tymczasowo urządzona i czeka na wolne fundusze... A tułaliśmy się przed przeprowadzką 2 lata - z mieszkania do miekszania i wtedy mieliśmy część rzeczy u jednych rodziców w kartonach, część u drugich, część na działce, a część woziliśy ze sobą... jak wszystko zwieźliśmy to nie wiedziałam co, gdzie jest a dodatkowo było tego tyle, że nie dało się ruszyć, a mieszkanie dość duże... w jedyn mieszkaniu trzeba było skakać wsród pudeł, toreb i torebek..
i to był ostatni raz jak nie podpisałam pudeł po spakowaniu - bo za każdym razem jak czegoś szukałam to musiałam przejrzeć od 3 do 10 pudeł by się zorientować gdzie, co... ale takie doświadczenia też uczą i mnóstwo crapu żeśmy sie też pozbyli dzięki temu - przy każdej przeprowadzce coś poszło do wywalenia bądź oddania :-)OlaSzy - kurde, na prawdę można zwariować jak się słyszy sprzeczne informacje co chwila... ale najwazniejsze, że mała jest zdrowa - to już finisz, choć męczący to jednak końcówka i warto poczekać. Życzę dużo cierpliwości i siły. Ciekawe czy puszczą Was do domu... dawaj znać.
Śliwka - o kurde, ale cukry!!! dobrze, że masz lekarza obok, jakbyś była w domu to dopiero stres co robić!
Katty83 - trzymam za Was kciuki!!!
Dreddka - ja jutro też na ktg idę. Mnie na szczęście prowadzi ta sama lekarka co pierwszą ciążę. Ogólnie jestem z nią chyba już od 10 czy 12 lat. Niestety nie przyjmuje w żadnym szpitalu, tylko na izbie pracuje, ale nie poleciła mi tm razem "swojego" szpitala, a przy pierwszej ciąży owszem - jak widać w ciągu ostatnich 10 lat dużo się może zdzarzyć :-)
A w Gruzji rodzi się z lekarzem, a nie z położną?

Ale od godziny nadrabiam zaległości i końca nie widzę.
. Jedyne pocieszenie, że już po wszystkim jest super
. No ale co zrobić. Postaraj się jakoś na chłodno do tych informacji od lekarzy podchodzić. Ja bym się któregoś lekarza w końcu delikatnie zapytała jakiej wersji masz się trzymać, bo co chwilę sprzeczne informacje dostajesz a masz jakieś decyzje podejmować. Powiedziałabym, że to nie matematyka i sytuacja nie jest jednoznaczna, wszystko się może zmienić z godziny na godzinę, ale jednak mógłby mi ktoś na spokojnie zebrać te informacje do kupy.
.
a do piatku juz nie dlugo
. Ja mam w tym roku 1,5-roczną dziewczynkę i 5-latka. No i mój Tymek do tego - i Mikołaj i pod choinkę. W tym tygodniu siadam z Tymkiem do rysowania listu do świętego Mikołaja. Chyba będzie chciał lokomotywę - figurkę Tomka. A pod choinkę chyba zestaw lekarza z Fisher Price dostanie, jakąś książkę do tego (może z serii "Poczytaj mi Mamo", wydawnictwo Babaryba i Entliczek mają super oryginalne książeczki. Jest trochę takich ciekawych wydawnictw). Dla dzieci rodzeństwa męża to nie wiem, nie zajęłam się jeszcze tym tematem. Pewnie wszystkiego po blogach będę szukać, np. tu: