Dziewczyny, Rojku, dziękuje za smsa, udało mi się połączyć z forum, przez ponad 2 tygodnie miałam laptop w serwisie, na poddaszu dalej mamy remont i przez to że mój Łukasz łączył na górze elektrykę ponad tydzień nie mieliśmy też działającego routera bo akurat stoi tam, czyli odcięta od świata zupełnie.
Wszystko u nas w porządku, Mikołaj harcuje coraz mocniej i niestety coraz bardziej boleśnie, ale już bez niespodzianek, kończy się też pomału ten pierdzielnik w domu, za jakiś tydzień może dwa powinniśmy być na swoim, na razie bez kuchni i kanapy w pokoju ale mamy gdzie spać i na swoim, dla malutkiego też już mam prawie wszystko, zostały pierdółki

teraz byle Łukasz znalazł szybko jakąś nową pracę bo kończą nam się rezerwy.. :/ I tak powiem Wam że byłam w sumie trochę zdołowana i przybita tym wszystkim, teściowa siedziała nam na głowie ciągle i wymyślała niestworzone rzeczy, ten brak stabilizacji i ciągłe wydatki, ale tak sobie dziś uświadomiłam że przecież już tak mało czasu zostało, trzeba się cieszyć , prawda?
Widzę za to że tu się wiele zmieniło, ściskam Was więc wszystkie razem i każdą z osobna, i za pamięć i na przywitanie i na pocieszenie te które się teraz martwią o swoje skarby, bądzcie dzielne, wytrwałyśmy tak długo teraz już nic złego nie może się stać
A tu dowód na to że na prawdę mamy się dobrze

)
Mikołajowe harce
- 29 tydzień ciąży - YouTube