maddlena
Fanka BB :)
KingaoO - no pewnie ja, bo wezmą mnie jak zwykle ze dwa tygodnie wcześniej na wywołanie. Oksytocyna w żyłę i przeeeemyyyy!
Jakoś tak się tej oksytocyny obawiam. Ja na szczęście rodziłam synka naturalnie, tzn skurcze same przyszły, na szczęście. Strasznie się bałam wywoływanego porodu, szwagierka mnie nastraszyła, że ból jest straszny, ona miała skurcze co min., a nie miała rozwarcia, więc swoje wycierpiała.
No i tak czytałam, że przy wywoływaniu właśnie bardziej boli, bo organizm jeszcze nie jest przygotowany na poród.
Więc mam nadzieję, że tym razem też tak samo przyjdzie...

Za dużo nie będę mówić, bo jest tu sporo dziewczyn rodzących pierwszy raz,ale powiem tak: dostałam tylko 10 minut testu oksytocyny i miałam skurcze porodowe co 1,5 minuty z rozwarciem żadnym, aż do samych partych( test dali mi ok. 13:00, a urodziłam o 2:40 w nocy
). Podawali mi potem zastrzyki rozkurczowe, ale niestety na mnie nie działały. Kiedy nie ma rozwarcia, oksytocyna nic nie da, tylko się człowiek wymęczy skurczami.
najgorzej bylo mi wylezec pod KTG a potem jak mnnie odpieli moglam lazic i lazic bo szyjka nie chciala sie opuscic malo brakowalo do cesarki
p[ierwsza proba wstania skonczyla sie zemdleniem a potem juz poszlo szybko
nie wspominam tego jak traumy bo porod odczulam jako leciutki