witam Kochane
ogromnie Was przepraszam ze nie udalo mi sie napisac wczesniej ale ten tydzien to calkiem nowe zycie i swiat stanał na głowie

..w szpitalu bylam skazana na kiepski net w telefonie i zwyczajnie nie mialam kiedy odpisac. Od soboty jestesmy we trojke w domku..nie bede nawet probowac opisac uczuc jakie mi teraz towarzyszą bo są nie do opisania..moje szczescie Ignaś jest z nami caly i zdrowy...świat dla nas nie istnieje
Ale ale..wracając do samego porodu..u nas było cc więc jedynie o nim moge coś powiedzieć. Ja rodziłam w św Zofii w Warszawie. Polecem z czystm sercem. Szpital przyjazny dziecku i matce. Położne cudowne. Pomagały doradzały i głaskały po głowie gdy wyłam z bolu przy pierwszych karmieniach..Lekarze podobnie.Pokoje 2 osobowe.Neonatologia na wysokim poziomie.
Mnie do cc przyjęli dzień przed o 18. o 9.30 cięcie. Przed zabiegiem położne golą wzgórek łonowy ( jest zakaz golenia samodzielnego 14 dni przed...;/) podają nawodnienie kroplówką. Szczerze znieczulenie do cc nie jest przyjemne, ale o bolu to raczej nie ma mowy. Samą operację ledwo pamiętam z nerwów;-) Trzeba być przygotowanym na mocne szarpnięcia co dla mnie było szokiem. Okscytocyna plus stres troszke dają w kość..ja miałam lekkie mdłości i drżenie ale szybko przeszl gdy usłyszałam płacz syna...nawet teraz łzy mi lecą. M był cały czas ze mną i podał mi maluszka na pierś...Wszystko trwa nie więcej niż 10 minut.
Dalej maluch idzie na salę pooperacyjną i czeka aż lekarze skończą szycię a pielegniarki dowiązą mu mamusię. W św Zofii mamy po cc nie oddziela się od dziecka ( z tego co wiem w innych szpitalach mama musi dojśc do siebie bez dziecka) więc od razu po przewiezieniu na pooperacyjny dostałam Ignaca na pierś. Skin to skin i pierwsze przystawienie do piersi...znowu cudowne przezycie. Po 4 godzinach jedziemy na oddział położniczy. AA zapomniałabym cewnik zakłada się po znieczuleniu.
Czucie w nogach wraca ok po 2 godzinach..ja co ok 2 godziny dostawałam tramal w kroplówce...przydał się..nie owijając w bawełne...macica obkurcza się i boli plus rana oczywiście. Ja upomniałam się o znieczulenie ciągle i radze robić to samo...po 8 godzinach wstajemy, prysznic i nie ma bata trzeba zajmować się maleństwem mimo że wszytko boli...W drugiej dobie dostawałam już tylko przeciwbólowe w tabletkach.
Jeszcze raz przepraszam Was że nie odpisałam wcześniej..dehaira wybacz wiem że miałam napisać jak było...i gratulacje!!Mam nadzieję że wszystko przeszłaś bez problemów! Gratuluje wszystkim mamom i dziękuję kochane za wsparcię i piękne życzenia:-) CZytałam je w telefonie leżąc po operacji cała obolała i było mi lżej:-) CC nie boli...boli to co jest pożniej ale da się wytrzymać. Dziś mija 6 dzień i ja już bardzo dobrze się czuję. Nosze maluszka, robie wszystko w domu a szwy? Są troszkę ciągną ale jak mówiłam, nie jest najgorzej..Co innego piersi


..ale to już inny temat...