ja mam dokładnie tak samo, u ginka na nfz byłam, ale Fasolinki nie widziałam, zobaczę ją dopiero w czwartek. Michulinę widziałam w 6 tc, moje Aniołki równie szybko, a teraz tak się złożyło, że muszę tyle czekać. A to czekanie po prostu mnie dobija. Na dodatek od kilku dni nie mam już takich mdłości, niby wiem, że to normalne, ale wkręcam się, że coś może być nie tak. Na codzień jestem raczej optymistycznie nastawiona do życia, ale niestety w ciąży pojawia się zbyt dużo czarnych myśli.
ależ ja biadolę, o kurcze;-)