Meago właśnie dlatego boję się o to zwolnienie, co prawda zapewnił mnie, że nie mam się martwić i wszystko będzie dobrze, ale póki co do piątku mam wielki zgryz. A do lekarza na nfz nie mogę iść, bo w tej chwili jest na urlopie, miałam mieć u niego wizytę w zeszłym tygodniu, ale z powodu choroby odwołałam i mam wyznaczoną dopiero na 24 czerwca. Jak się jeszcze okaże, że będę mieć problemy przez to L4 to chyba zwariuję.
Co do ruchów, to hmmm...bywa strasznie różnie i dlatego się martwię. Np od soboty zupełnie nic nie czuję, nawet lekkiego smyrania w brzuchu.
Jesli chodzi o badania to po pierwszej wizycie miałam zlecone wszystkie, hiv, toxo,cytomegalia,glukozę, krew, mocz (może o czymś zapomniałam), teraz miałam zrobić krew, mocz, tsh, ft4. Przy poprzednich ciążach zlecał mi co wizytę podstawowe badania i co kilka te wszystkie dodatkowe.
Co do wagi, to do ostatniej wizyty przytyłam 0,6 kg, teraz byłam pewna, że przytyłam, bo brzuch ogromny, ale byłam w aptece wykupić leki i przy okazji zważyłam się, waga pokazała o 1,4kg mniej niż na ostatniej wizycie.
Mi pępek zaczyna wychodzić, robi się taka kuleczka, pewnie jeszcze z miesiąc i już będzie się spod bluzki odznaczal. Kreska też się pojawiła, ale jeszcze bladziuchna;-)
Co do zainteresowania moją ciążą, to owszem mój ojciec, jego żona, siostra jak najbardziej interesują się, wspierają mnie. Natomiast kochana mamusia mojego m od momentu kiedy się dowiedziała milczy, nawet nie zadzwoni spytać się jak się czuję. Ale z tego to się akurat cieszę, im mam mniej z nią kontaktu tym jestem bardziej szczęśliwa
Co do piwa to w ciąży z Misiem byłam uzależniona, ale oczywiście od bezalkoholowego, piłam bavarię, zdarzał się lech free (ma do 0,5%). Teraz zdarzyło mi się wypić z 2-3 razy lecha free. Tym razem bardziej smakują mi wszystkie soki;-)