Maddlena- trzymamy kciuki, aby wszystko jednak dobrze się skończyło. Cuda się zdarzają, trzeba tylko mocno wierzyć, że wszystko będzie dobrze. Rozumiem, że chcesz trzymać się na uboczu, też pewnie bym tak zrobiła na Twoim miejscu, my tu się cieszymy każdym ruchem, a Ty biedna się martwisz o zdrowie swojego dzidziusia. Ale pamiętaj, że myślimy o Tobie i ściskamy kciuki za Twoje maleństwo. Nasze maluszki też trzymają! Musi być dobrze, nie trać nadziei!
u nas dziś pogoda ładna, ale ja w domu muszę siedzieć:-( w ogóle mam dziś zryty humor. Nie chce mi się patrzeć na pracę mgr, a co dopiero ją pisać. M się ze mnie śmieje, bo od rana świruję, że za dużo i za szybko tyję, a nie mam po czym. I generalnie, tak jak już tu któraś pisała, mam ochotę komuś dziś przyłożyć. tak mocno. Jedynym moim pocieszeniem dziś była rozmowa z moim R. Zaskoczył mnie. Nigdy nie rozmawialiśmy o porodzie, a on mi dziś z rana, że on sobie nie wyobraża, żebym mogła być wtedy sama, to dla niego naturalna kolej rzeczy, że skoro zrobił dzidziusia, to i przy porodzie musi być. I w ogóle czasem tak bez zapowiedzi głaszcze brzuszek, taki kochany wtedy jest... Chyba mam wahania nastroju, tu się wściekam, a tu się rozczulam
witam nową koleżankę!
