hej
Widzę, że wesoło tu było wczoraj:-)
Jeśli chodzi o kramienie, to ja bardzo chcę naturalnie. Dawida karmiłam tylko przez 6 tygodni, miał problemy ze ssaniem ze względu na kształt podniebienia i już dłużej nie dałam rady. To był koszmar:-( robił dwa łyki i w ryk i tak przez cały czas, na końcu ja płakałam razem z nim i byłam wykończona, bo domagał się karmienia co 2, najwyżej 3 godziny, a karmienie trwało godzinę! Dobrze, że mam świadomość, że to nie moja wina, bo już położne w szpitalu mi mówiły, że pewnie nie uda się karmić... Ale kiedy podałam mu butelkę, to była największa ulga, wreszcie pił rzadziej, karmienie trwało chwilę, a ja byłam spokojniejsza. Tak więc z mojego doświadczenia wygodniej karmić butlą, ale pewnie moje doświadczenie nie jest miarodajne. Teraz mam nadzieję, że nie będzie takich problemów, bo chciałabym karmić przez ok 6mcy.
Dziecko oczywiście ogranicza, ale każda z nas o tym wie, a na wakacje dużo łatwiej i wygodniej wyjechać z niemowlakiem, czyli za rok

niż później, z takim np. dwulatkiem. My pojechaliśmy nad morze jak mały miał 1,5 roku i to był chyba najgorszy wyjazd wakacyjny, wróciliśmy wykończeni

ale oczywiście każde dziecko jest inne.
A teksty, że sobie same nie poradzimy... Ja co prawda takich nie słyszę;-) ale jeżeli karmienie wyglądałoby tak, jak opisałam, to pewnie nie ogarnęłabym wszystkiego sama. I dlatego tym razem pewnie wcześniej przejdę na butlę w razie problemów, bo nie będę miała czasu na siedzienie godzinami z wyjącym dzieckiem przy piersi. Ale generalnie oczywiście, że poradzimy sobie same, ja sobie nie wyobrażam, żeby teściowa codziennie u mnie siedziała i np. prała moje gacie, nigdy w życiu!
Przypomiało mi się, że kiedy karmiłam małego piersią, to teściowa, jeśli akurat była u nas albo my u niej, ZAWSZE za mną lazła, gapiła się i co chwilę pytała: pije? pije?

Myślałam, że zaraz wybuchnę ze złości, a nie chciałam przy karmieniu się dodatkowo denerwować. No i zwyczajnie krępowało mnie, że wlepia gały w moje piersi. Ja nie wiem, co to za kobieta, moja mama takich cyrków nie urządzała.
W dodatku razem z teściem chcieli dawać kilkumiesięcznemu dziecku różne świństwa do jedzenia, typu np.wafelki, bo nie mogli uwierzyć, że dziecku w tym wieku wystarcza wyłącznie mleko! Jestem prawie pewna, że kiedy nie widziałam, to dawali mu do buzi różne rzeczy, wrrrrr... Ale mi się ciśnienie podniosło na samo wspomnienie!