witajcie kochane. ja z córcią Roksanką od wczoraj już z w domku:-)
poród byl wyczerpujący regularne bóle tak jak opisywałam zaczęły mi się w czwartek ok.22... przed trzecią w nocy byłam juz w szpitalu, pół godziny pózniej przyszedł lekarz,bo miałam robione ktg,po ktg sprawdzil i mialam juz rozwarcie na 6 cm, pozniej meczylam sie, bole sie nasilaly ale caly czas chodzilam... o 8:23 urodziłam siłami natury piękną córeczkę, 2630 g, 51 cm. nawet mnie nie nacinali:-):-) od razu gdy urodizłam dali mi ją na siebie, to było cudowne uczucie,popłakałam się ze szczęścia..ahh..i te pierwsze spojrzenie... zabrali ja napomiary a ja pytam: moge już wstać..a pni: jeszcze łożysko,a ja..: aha

no to urodziłam łożysko i od razu wstałam..hihi.. a lekarze zdziwienie..aha

hihi.. i tak czuję się dobrze, malutka też i chodzę,robię wszystko:-)
i oto mój cudek