reklama

Mamy majowe 2009

Wiatam dziewczynki
Ja nadal 2 w1 i chyba nic się nie zmieni w najbliższym czasie. Jutro jedziemy na komunie wiec tez mnie nie bedzie. Miłego weekendu życze i sprawnego rozpakowywania
 
reklama
Bazylia, mnie ten czop odszedl w czwartek (z krwia) pozniej w piatek znow czesc znalazlam na wkladce, dzis juz mniej ale tez wylazi ze mnie taka galaretowata substancja bezowo-brunatna. Brzuch kluje tak jak przed okresem tylko mocniej, boli tez krzyz i...NIC :) mam nadzieje ze wreszcie sie rozkreci.
 
Witajcie Majóweczki ....w końcu udalo mi się pokonac tę wstrętną awarie i moge się do was sama odezwać...dziękuje jednak niezawodnej Agusi za przekazanie wieści ode mnie :-p

na początek do Malgoss kochana nawet nie wiesz jak się cieszę,ze udalo sie pokonac tę paskudę...choć raz moje marudzenie na coś sie przydało no i strasznie zazdroszczę szybciutkiej akcji porodowej...chyba każda by tak chciała...
mam nadzieje ze niedługo pokażesz nam swojego skarbka :tak:

poza tym Nina27 fajnie ,ze się odezwałas bo już się zastanawiałam gdzie zniknęłas...myślałam dzis o Tobie i chyba Cie tym wywołałam :-)
daj znać coś więcej jak juz wejdziesz w rytm no i na zdjęcia Kasi tez czekamy...

a u mnie bez zmian...:dry:
od dzis postanowiłam przestać czekac ...bo tylko sie tym denerwuję.
Termin we wtorek więc przeterminowana jeszcze nie jestem...przestaje myślec i idę na żywioł..co ma byc to będzie :-p
chociaż dzisiaj zrobiłam całkowity porządek w swoich ciuchach ...zrobiłam dwie pralki prania , zmyłam cały zlew naczyń....:baffled::shocked2: i kurrrna nic..
 
kurcze swietny pomysł, gdyby nie to ,ze mam tak mały metraż ,ze nawet się nie zmacham przy myciu podłóg :-D


no wiesz.. mieszkanie - mieszkaniem. Mieszkasz przecież w wieżowcu:-) podejdź te kilka pięter jeszcze do góry - i może klatkę schodową zmyjesz, hehe ?? - pomyśl jak ucieszy to pewnie sąsiadów!!
albo jeszcze lepiej - pomóż posprzątać tym "wiecznie remontującym się-życzliwym sąsiadom" w porządkach poremontowych:-D;-) nie dość, że ciśnienie Ci wzrośnie na sam ich widok - to jeszcze zmachasz się przy pomocy;-):tak: - Oczywiście żartuję.

Confi, Kochana - będzie co ma być!!! Najważniejsze, że będzie to już na dniach! W przyszłym tygodniu napewno będziesz już tuliła Damianka do piersi:-) a teraz, hmmm... pooglądaj sobie jakiś komedii, poczytaj jakieś książeczki dot. pielęgnacji Maluszka - i NIE MARTWIAJ SIĘ!!! :*
 
no wiesz.. mieszkanie - mieszkaniem. Mieszkasz przecież w wieżowcu:-) podejdź te kilka pięter jeszcze do góry - i może klatkę schodową zmyjesz, hehe ?? - pomyśl jak ucieszy to pewnie sąsiadów!!
albo jeszcze lepiej - pomóż posprzątać tym "wiecznie remontującym się-życzliwym sąsiadom" w porządkach poremontowych:-D;-) nie dość, że ciśnienie Ci wzrośnie na sam ich widok - to jeszcze zmachasz się przy pomocy;-):tak: - Oczywiście żartuję.
a wiesz ,ze to jest myśl...od paru dni remontuja nam klatke schodowa no i przez ostatnie 3 dni panowie szlifowali ściany...na korytarzach jest mnóóóóóstwo pyłu :-D
juz dzis wymyłam podłoge przed naszymi drzwiami bo mi pies wnosiła biały proszek do domu....może sie tak przelecę po pięterkach ,ale się panowie robotnicy zdziwią jak przyjda do roboty w poniedziałek :-D:-D:-D

Confi, Kochana - będzie co ma być!!! Najważniejsze, że będzie to już na dniach! W przyszłym tygodniu napewno będziesz już tuliła Damianka do piersi:-) a teraz, hmmm... pooglądaj sobie jakiś komedii, poczytaj jakieś książeczki dot. pielęgnacji Maluszka - i NIE MARTWIAJ SIĘ!!! :*
wiem , kochana wiem..kiedys przeciez musze urodzić...jednak stresogennie działa na mnie hasło mojej gin,ze mam już stare łożysko :-(
nie chciałabym by Damianek za długo w tym starym łożysku siedział bo nie otrzymuje tylu składników odzywczych co wczesniej...
poza tym wiesz co? Po prostu mam dość telefonów od przyjaciól, znajomych , rodziny z tym odwiecznym pytaniem ...
 
Ciekawe jak slonko daje sobie radę na uczelni? To siedzenie na niewygodnych krzesłach... grrr - plecki wysiadają, nie wiadomo co z nogami zrobić (bo przecież nie rozłożę ich na krześle przede mną:baffled:) i w ogóle.. Boziu.. jeżeli ja się nie rozpakuję przed terminem - to za tydzień pojadę na kolokwium zaliczeniowe z wykladów (w sumie było by mi to na rękę - mieć "coś" z głowy). Ale oczywiście - torba jedzie ze mną i M.

w ogóle slonko - podziwiam Cię za tą podróż do Rzeszowa (tyle km!!!) no i to siusianie na kucaka.. Dla mnie to problemem jest już siusianie w pozycji "na Małysza" - bo jak się pochylam to ugniatam brzusio, no i niby bardzo mi się wtedy chce a mało co leci..:zawstydzona/y::baffled:
 
a wiesz ,ze to jest myśl...od paru dni remontuja nam klatke schodowa no i przez ostatnie 3 dni panowie szlifowali ściany...na korytarzach jest mnóóóóóstwo pyłu :-D
juz dzis wymyłam podłoge przed naszymi drzwiami bo mi pies wnosiła biały proszek do domu....może sie tak przelecę po pięterkach ,ale się panowie robotnicy zdziwią jak przyjda do roboty w poniedziałek :-D:-D



ha - widzisz!!! ja to normalnie "czuję" robotę dla Ciebie;-)

wiem , kochana wiem..kiedys przeciez musze urodzić...jednak stresogennie działa na mnie hasło mojej gin,ze mam już stare łożysko :-(
nie chciałabym by Damianek za długo w tym starym łożysku siedział bo nie otrzymuje tylu składników odzywczych co wczesniej...
poza tym wiesz co? Po prostu mam dość telefonów od przyjaciól, znajomych , rodziny z tym odwiecznym pytaniem ...

spokój - uratuje nas tylko spokój!! jeżeli byłoby z tym łożyskiem tak źle - to napewno gin już by Damianka z Ciebie wyciągał. Dlatego bądź dobrej myśli - i nie strachaj się!!!
A z telefonem.. Wycisz go! Odbieraj jedynie od tych od których chcesz - a resztę "olej"!!!
Mi w sumie mało osób zadaje to extra pytanie.. Najlepsza jest moja ex-psiapsiółą, która regularnie do mnie dzwoni i pyta ile przytyłam (sama siebie chce dowartościować - bo ona wyglądała tak jak ja w 5 m-cu!!!) - i nie daje mi spokoju póki nie usłyszy, że czuję się jak słoń (ona wtedy wali do mnie - TY terminatorze!! że przytyłam z 50 kg!!! Oczywiście nie mogę czuć się dobrze.. Szkoda, ze dopiero po 5 miesiącach kapłam się o co w tym wszystkim "biega".. Czas rozmowy z nią zależy właśnie od tego co chce usłyszeć.. Jak było wszystko extra - to gadała (męczyła mnie) z 20 minut. Teraz rozmowa trwa ok. 5 min ;-) Po porodzie zapewne będzie dzwiniła z niezastąpionymi radami - i będę musiała robić z siebie wyrodną matkę - bo przecież nie może mi nic gładko pójść, hehehe:-D:-D:-D
 
reklama
spokój - uratuje nas tylko spokój!! jeżeli byłoby z tym łożyskiem tak źle - to napewno gin już by Damianka z Ciebie wyciągał. Dlatego bądź dobrej myśli - i nie strachaj się!!!
A z telefonem.. Wycisz go! Odbieraj jedynie od tych od których chcesz - a resztę "olej"!!!
Mi w sumie mało osób zadaje to extra pytanie.. Najlepsza jest moja ex-psiapsiółą, która regularnie do mnie dzwoni i pyta ile przytyłam (sama siebie chce dowartościować - bo ona wyglądała tak jak ja w 5 m-cu!!!) - i nie daje mi spokoju póki nie usłyszy, że czuję się jak słoń (ona wtedy wali do mnie - TY terminatorze!! że przytyłam z 50 kg!!! Oczywiście nie mogę czuć się dobrze.. Szkoda, ze dopiero po 5 miesiącach kapłam się o co w tym wszystkim "biega".. Czas rozmowy z nią zależy właśnie od tego co chce usłyszeć.. Jak było wszystko extra - to gadała (męczyła mnie) z 20 minut. Teraz rozmowa trwa ok. 5 min ;-) Po porodzie zapewne będzie dzwiniła z niezastąpionymi radami - i będę musiała robić z siebie wyrodną matkę - bo przecież nie może mi nic gładko pójść, hehehe:-D:-D:-D
w sumie to masz rację...moja gin jest na tyle odpowiedzialna i fajna ze na pewno nie da mi zrobić krzywdy :tak:

a z telefonem ...to całe szczęście dzwonią sami życzliwi mi ludzie jednak to ciągłe odpowiadanie ,ze "jeszcze nie " po prostu mnie męczy i troszkę frustruje ...
juz wszystkim chyba powiedziałam ze jak sie TO już wydarzy to sama zadzwonię....i już :-p a ja na Twoim miejscu do czasu porodu nie odbierałabym telefonów od tej koleżanki...dopiero potem jak szybko i spektakularnie zrzucisz ciążowy nadmiar to bym zadzwoniła by powiedziec ,ze juz ważę tyle co przed ciążą i w sumie szybciutko poszło ;-):-D


a mój tata zrobił mi miłą niespodziankę...jakiś czas temu pożyczyłam od niego 3 stówki...bo mi tam na coś zbrakło...no i dziś jak zadzwonił do mnie z moim ulubionym pytaniem...grrrr.... to podjęłam temat bo ja nie należe do tych co unikaja oddawania długów....spytałam czy moge mu oddać w dwóch ratach bo tym samym bedzie mi łatwiej i sie tak szybko nie spłuczę...a on mi na to ,ze w ogóle mam sobie dac spokój bo to był prezent ;-)
kurcze....najpierw się zawahałam ale dostałam ochrzan...no i pozostało mi tylko podziękowac ... bardzi miłe z jego strony :tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry