Witam Was kobietki...
Chcialam naprawde podziekowac za kazde slowo wsparcia , kazde slowo otuchy......wiem ze tutaj na bb jestesmy jak " rodzina " cioteczek i dlatego napewno bedziecie ze mna w tym dniu i bedziecie trzymac kciuki za Amelie.....
Pozatym u nas ok....to znaczy znow caly dzien sama bo maz tylko mial 2 godzinki przerwy miedzy praca....ale jest taki kochany ze po przyjsciu do domnku zaopiekowal sie dziewczynami, a potem prawie sam je wykapal ( oczywiscie z moja pomoca bo w "pojedynke" jest bardzo trudno....wlasciwie tylko raz kapalam je sama i powiedzialam ze juz nigdy.....)
Teraz czekam na niego.........
Moniqsan......fajnie ze do na wrocilas.....nie mialam z kim klikac poznym wieczorem.....
Jesli chodzi o meza....no coz ...zdarza sie....ale tak jak piszesz to tylko wybryk....bo przeciez jest jochajacym tatusiem i mezem....
Kurcze...a Ty znowu pomidorki....oj kochana musisz je naprawde uuuuuwielbiac....



a mojego męża to i tak jakby nie było..Kasia za tydzień skończy pół roczku a on jeszcze nigdy z nią nie został, nigdy się nią nie zajmował, na rękach to ją ma maksimum 10 ...no może 15 minut
Nina.....ja sobie nie moge nawet wyobrazic takiej sytuacji.....oj kochana powinnas jak najszybciej "sprowadzic " swojego meza na ziemnie bo ucierpi na tym jego kontakt z coreczka..........oj wiem cos o tym bo tak samo bylo u mojego M w rodzinie i do tej pory i on i jego siostry maja minimalna " wiez" z ojcem....
Moj maz jak dowiedzielismy sie ze beda corki nie byl zadowolony.....mhhhh...rozczarowanie na jego twarzy....do tej pory go pamietam....a teraz ...corki sa jego "swiatem"...wszystko przy nich robi....bawi...caluje....

