reklama

Mamy majowe 2009

reklama
Maja33 super. Moze rzeczywiscie zrobimy spotkanko ciezarowek londynskich? Kto jeszcze mieszka w Londku?
Maja gdzie na acton? Ja na Horn Lane, od komisariatu policji w strone a40 za parkiem :)
 
Dzięki...

Może wyda Wam się to burzą hormonów, chwilowymi nerwami itp... ale ja już mam tego dość... nawarstwia się i nawarstwia z dnia na dzień do tego stopnia, że już nie potrafię przed tym bronić...
Mowa o nerwach....
Ilekroc przyjeżdżam do TM chodzę jakaś nabuzowana i zła, mimo iż nie powinnam, w końcu tu są moi najbliżsi...
Od progu brat się o wszystko na mnie wyżywa... A ze jest człowiekiem niebywale despotycznym, to ciężko go znieść i porozmawiać jak człowiek z człowiekiem. Moją ciążę traktuje jak zło konieczne i najchętniej poddał by mnie aborcji... Myśli, że to głupota i po co to komu... Ale nie to mnie w tym domu wnerwia, choć on jest tego największą przyczyną... Chodzi o fakt, ze mojego ojca wiecznie nie ma i wszelkie ale brat wyrzuca na mnie. Ojciec nie zostawia kasy na życie i za każdym razem muszę z własnej kieszeni kupować np. chleb, czy cokolwiek innego. A to mojego T wnerwia, bo powinno to być w domu. My wydajemy kase u siebie i nie mamy obowiązku żywić kolejnych osób za nasze pieniądze, zwłaszcza tego darmozjada mojego brata. Ten wielką awanture mi zrobił, ze nie ma cukru i go nie kupiłam. A ja na to, ze niby za co? Ze z własnej kieszeni nie będę kupować, bo to jest ojca obowiazek, by wyjeżdżając zostawił kase na wszystko, lub zaopatrzył dom w żywność. Będąc u mnie nic mi nie kupuje:wściekła/y: więc czemu ja mam to robić. Pomijając fakt, ze mam w portwelu z 1,50zl, bo cala kase wziął mój T...
Brat potrafi wkurzać nie z tej ziemi i to dzięki niemu odechciewa mi się przyjeżdżać do własnego domu...
A dziś dolał tylko oliwę do ognia, bo...
Nie spałam 90% nocy i ledwo żyję. Wymagane jest ode mnie wychodzenie z psem co 4h z czwartego pietra. A mój pies, mimo iż to kundel jest strasznie silny i nieposłuchany i ciągnie na spacerach, trzeba go szarpać i tym podobne. Mi jest ciężko biegać góra dół z 4 piętra, a mój brat uważa, ze skoro jestem w ciąży to chyba mam energii za 5 nie tylko za dwóch... Podobnie chyba myśli mój T...
Zadzwonił do mnie, bym przyszła do sklepu, w którym naprawiał w ramach pracy komputer i bym przyniosła jakieś picie. On raz dwa skończy i się gdzieś przejdziemy, a ja kupię witaminy i krem. No więc poszłam, upiłam 2l napoju i poszłam. W sklepie gorąco jak w piekle, on zagadany z kierownikiem przez kom, który pomagał mu naprawiac tego kompa, uwagi więc na mnie zbytnio nie zwrócił, pomijając fakt, ze się schował w jakiś zakamarek i go szukałam. Kiedy znalazł chwilke, powiedział, ze ma juz picie i że jeszcze chwilke mu zejdzie. Ok, poszłam więc pooglądać wózki do sklepu obok i kazałam mu puścić sobie sygnał... Łaziłam z 20 min, a tu cisza, więc wracam i co... "Paula, zejdzie mi jeszcze długo". Chciałam więc kasę na moje rzeczy, a ten, ze nie wziął i że mam jego kartę, to bym wypłaciła z konta... Nie wzięłam portwela, więc musiałabym wracać na 4 pietro i znó złazić:wściekła/y: I poszłam tam tylko po to, by posłuchać, ze muszę czekać i ze ma picie?:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y: Czy oni wszyscy myślą, ze mam energii za dwóch, skoro jestem w pewnym sensie w 2 osobach???:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y: Wnerwiona na maxa wróciłam do domu, gdzie brat zaczął tą gadkę o cukrze i psie... Myślałam, ze oszaleję!!!
Kiedy wyszedł z psem zryczałam się jak wariatka:-(:-(:-(:-(

Mam juz dość takiego traktowania mnie:-(:wściekła/y: Mój mężczyzna, nie dość, ze nie interesuje się moim i Malucha stanem, to jeszcze myśli, ze mam sił na latanie w te i we wte:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:
A mój brat kolejny mądry:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:

Nie wiem po co ja tu wracam, chyba tylko po to, by odpocząc od wiecznie nieobecnego faceta i pownerwiac się, jakbym mało emocjo na codzień miała:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:

Ale się rozpisałam, ale musiałam:-(
 
Imagination, wspolczuje kochana. Swiat facetow... Sprobuj porozmawiac z mezem, powiedz mu moze o tym wszystkim. W koncu w ciazy potrzebujesz glownie odpoczynku i spokoju. Stres to najgorsze w ciazy! Opowiedz mu jak sie czujesz, moze niech "ustawi" takze Twojego brata? On jakas ksiezniczka, nie moze sam kupic chleba i cukru? Powiedz mu, ze jest dorosly i niech sam o siebie zadba. Moze masz jakas przyjaciolke, albo kobiete w rodzinie, my to rozumiemy najlepiej. W kazdym razie rozumiem Cie kochana i tule mocno. Trzymam kciuki bys sie z nimi dogadala :)
 
Imagination- ciężka sprawa...Mężczyznom rzeczywiście czasami się wydaje, że w ciąży nadal wszystko możesz robić, wszędzie chodzić, dzwigać i generalnie masz nerwy ze stali. Myślę, że powinnaś porozmawiać z bratem, może uda się na spokojnie a jak nie to może na jakiś czas ogranicz wizyty w domu. Skoro kosztują Cię one tyle nerwów i stresu to może warto spasować. Może to też da bratu do myślenia. A w jakim on jest wieku? Bo może nic nie wie na temat zmian zachodzących w psychice i emocjach kobiety ciężarnej....A swojego mężczyznę to powinnaś przyprowadzić do porządku. Wytłumacz mu co czujesz, że nie masz siły teraz ganiać bez potrzeby, ze reagujesz na wszystko bardziej emocjonalnie i nerwowo i nawet pierdólki są w stanie wyprowadzić Cię z równowagi.
Pamiętaj że teraz spokój jest dla Ciebie najważniejszy tak więc zrób z panami porządek. Trzymam kciuki.
 
Imagination, wspolczuje kochana. Swiat facetow... Sprobuj porozmawiac z mezem, powiedz mu moze o tym wszystkim. W koncu w ciazy potrzebujesz glownie odpoczynku i spokoju. Stres to najgorsze w ciazy! Opowiedz mu jak sie czujesz, moze niech "ustawi" takze Twojego brata? On jakas ksiezniczka, nie moze sam kupic chleba i cukru? Powiedz mu, ze jest dorosly i niech sam o siebie zadba. Moze masz jakas przyjaciolke, albo kobiete w rodzinie, my to rozumiemy najlepiej. W kazdym razie rozumiem Cie kochana i tule mocno. Trzymam kciuki bys sie z nimi dogadala :)
z bratem to ja sie nigdy nie dogadam... A On slowa PRZEPRASZAM nie zna... Nie rozumiem jak go rodzice wychowali... do 15 roku zycia byl ok, ale odkad poszedl do LO, koledzy go strasznie zmienili... i do tej pory jest coraz gorzej... a jak bylam ostatnio to tak przegial, ze az wykreslilam go z kandydata na swiadka do ślubu.
Kochana, nie jestesmy malzenstwem z moim T. Slub najprawdopodobniej cywilny wezmiemy z chrzcinamy Maluszka kolo pazdziernika, ale to jeszcze nic pewnego. Moj T nie zrozumie... Nieraz Mu mowilam jak mnie traktuje, jak zle sie z tym wszystkim czuje i nic... poprawa niewielka, na krotko. A z moim bratem on w sumie nie rozmawia, wiec na pewno nim nie wstrzasnie. Nim sie nie da wstrzasnec, chyba tylko Bog bylby w stanie...
Nikt nie rozumie, ze potrzebuje spokoju i wypoczynku, a caly czas dokladaja mi nerwow...:-(
Nie dosc ze czuje sie nieatrakcyjna sama dla siebie, to jeszcze czuje sie do niczego, bo nikt nie docenia moich staran i nikt nie dba o mnie...
I znów płaczę:-(:-(:-(
 
Imagination- ciężka sprawa...Mężczyznom rzeczywiście czasami się wydaje, że w ciąży nadal wszystko możesz robić, wszędzie chodzić, dzwigać i generalnie masz nerwy ze stali. Myślę, że powinnaś porozmawiać z bratem, może uda się na spokojnie a jak nie to może na jakiś czas ogranicz wizyty w domu. Skoro kosztują Cię one tyle nerwów i stresu to może warto spasować. Może to też da bratu do myślenia. A w jakim on jest wieku? Bo może nic nie wie na temat zmian zachodzących w psychice i emocjach kobiety ciężarnej....A swojego mężczyznę to powinnaś przyprowadzić do porządku. Wytłumacz mu co czujesz, że nie masz siły teraz ganiać bez potrzeby, ze reagujesz na wszystko bardziej emocjonalnie i nerwowo i nawet pierdólki są w stanie wyprowadzić Cię z równowagi.
Pamiętaj że teraz spokój jest dla Ciebie najważniejszy tak więc zrób z panami porządek. Trzymam kciuki.
Muszę przyjeżdżać do domu. Mój T bywa tutaj bardzo rzadko, ja częściej z uwagi na badania i ginka, bo to tutaj mam prowadzoną ciążę.
Brat jest raptem pół roku młodszy od mojego T, ma 24 lata skonczone w lipcu, a więc jest ode mnie starszy. On jest tez zazdrosny, bo zawsze On byl na 1 miejscu, co chcial to mial, tata zapozyczyl sie, by synus skonczyl studia dzienne, a synus kolo d*** to ma . A zazdrosny jest o to, ze przyszedl czas na pomoc mi (wg mnie zdecydowanie za pozno, ale lepiej pozno niz wcale), bo bedzie dziecko i w ostatecznosci bede musiala z nim tutaj zamieszkac. |DLatego tez ostatnio tak strasznie pożarłam się z bratem.
Z T juz nieraz rozmawialam, tlumaczylam i na niewiele sie to zdalo... Eh, szkoda gadac...


A propos, to nie mam zbytnio bliskich kobiet... Mama jest, ale mieszka z innym mężczyzną, który nas nienawidzi, a ona zapatrzona w niego jak w obrazek i nieraz byly jazdy... nagle sie mna interesuje, bo babcia bedzie. Ale nie jest mi na tyle bliska, bym mogla jej zaufac i sie zwierzac. przyjaciolka jest, w moim wieku, ale nie zrozumie... Uwaza, ze ma najgorzej, bo z rodzicami sie niedogaduje i nie ma faceta... A druga psióła 200km ode mnie...:-(
Tak wiec sama musze sie z tym uporac... I mam jedynie Was:zawstydzona/y:
 
Imagination ciezko zyc z facetami.Oni nie rozumieja nas zyja w innym swiecie.Sprobuj porozmawiac z bratem spokojnie ,on juz nie jest malym chlopcem.Z twojego opisu wyglada ze wszystko w zyciu podawano mu jak kawe na lawe dlatego tak reaguje.Porozmawiaj z twoim T musisz powiedziec mu o swoich obawach i potrzebach.Pozniej takie problemy narastaja.Jestesmy z toba
 
reklama
z tego co piszesz Imigation, to rzeczywiscie nie ma co zazdroscic sytuacji... Moze ojciec, wiem, ze wiekszosc czasu go nie ma w domu, ale ojciec to ojciec. Napewno przejmie sie tym w jakiej jestes sytuacji. Popros go by pomogl Ci troche w "walce" z bratem. Powiedz o swoich nastrojach, zmeczeniu, irytacji. Moze on przemowi bratu do glowy. Suma sumarum - faceci to naprawde duze dzieciaki!!!
Trzymaj sie kochana, poczytaj cos lub obejrzyj jakis fajny film i postaraj sie zrelaksowac. Pamietaj, ze Ty i maluszej jestescie teraz na pierwszym miejscu i moze tez czas by kategorycznie powiedziec to Twoim mezczyznom?!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry