Dziewczyny, prosze nie doszukujcie sie w mojej wypowiedzi na temat porodu nie wiadomo jak strasznych rzeczy. Znam wiele kobiet ktore rodzily z partnerami i tak samo wiele ktore z wspolnego wyboru razem nie rodzily. Moj maz chce byc przy porodzie i pewnie tak bedzie, ale widze ze nie moge miec nawet jakichkolwiek wahan bo od razu wszystkie na mnie wsiadacie. Ktoras z was nawet napisala czy jak moj moaz mialby wypadek to czy bym sie nim nie opiekowala bo bym sie brzydzila...to juz totalnie chore wypowiedzi...wypadek i zyciowy los to cos na co nie mamy wplywu a na porod na szczescie mamy, a to ze ktos zastanawia sie czy rodzic z partnerem czy bez uwazam za jak najbardziej normalne.Wielu facetow z ktorymi rozmawialam, a ktorzy byli przy porodzie zgodnie twierdzi ze przy kolejnym na pewno nie chca byc. To tak samo jak z dywagacjami na temat cesarskiego ciecia na zyczenie i porodu silami natury. Dla ilu z nas porod silami natury to cos oczywistego (mowie o przypadkach kiedy jest to mozliwe), a jak wiele kobiet chcialoby poddac sie cesarce na zyczenie (o ile tylko bylaby taka mozliwosc). Prosze o jedno....o wyrozumialosc dla tych ktorzy wciaz wahaja sie przy roznych decyzjach dotyczacych porodu a nie naskakiwanie z gory.

,