*AgA*
maj'09 Zofikowa Mama
Przy porannej kawie poczytałam o waszych wspomnieniach z porodu, świetne historie...jeszcze rok temu nie było nam do śmiechu
Ja najbardziej zapamiętałam sytuacje jak miałam już bóle parte i położna mówi "no to rodzimy" na co mój M. "a czy ja zdążę jeszcze do toalety?"
Położna powiedziała "oczywiście zaczekamy na Pana" tylko nie wzięła pod uwagę ze M. o kulach ledwo co chodził, a toaleta była na końcu korytarza.


Myślałam ze go uduszę bo nie mogłam już się powstrzymywać.
W każdym razie darłam sie ze nie czekamy tylko rodzimy ale na szczęście wrócił i jeszcze wolniutko przeszedł przed moimi nogami widząc wszystko
No i w trakcie porodu ja stałam a raczej wisiałam na stojaku od kroplówki (nie miałam siły podczas skurczu) a mój M. opowiadał położnej historie swojego życia i nikt na mnie nie zwracał uwagi.....
- dopiero jak zaczęłam się drzeć położna przypomniała sobie po co jest.
No i w gdy byłam pod prysznicem (połączonym z łazienką) mój M. walił do drzwi ze mam wychodzić bo on chce skorzystać....i to JUŻ!
Częściej korzystał z toalety niż ja podczas całej ciąży
edit:
Moniq - świetnie że kochasz to co robisz, rozumiem Twoje zmęczenie po całodziennym dniu w pracy i mam nadzieje ze w przyszłości uda Ci się znaleźć coś bliżej...wszystkim nam brakuje Twoich postów a jak Lilianka znosi rozstania?
Aguś - dziękuje za gratulacje z okazji 1000 posta...ja przegapiłam a chyba jestem ostatnia na tym forum która tak została w tyle

Ja najbardziej zapamiętałam sytuacje jak miałam już bóle parte i położna mówi "no to rodzimy" na co mój M. "a czy ja zdążę jeszcze do toalety?"
Położna powiedziała "oczywiście zaczekamy na Pana" tylko nie wzięła pod uwagę ze M. o kulach ledwo co chodził, a toaleta była na końcu korytarza.



Myślałam ze go uduszę bo nie mogłam już się powstrzymywać.
W każdym razie darłam sie ze nie czekamy tylko rodzimy ale na szczęście wrócił i jeszcze wolniutko przeszedł przed moimi nogami widząc wszystko

No i w trakcie porodu ja stałam a raczej wisiałam na stojaku od kroplówki (nie miałam siły podczas skurczu) a mój M. opowiadał położnej historie swojego życia i nikt na mnie nie zwracał uwagi.....
- dopiero jak zaczęłam się drzeć położna przypomniała sobie po co jest.No i w gdy byłam pod prysznicem (połączonym z łazienką) mój M. walił do drzwi ze mam wychodzić bo on chce skorzystać....i to JUŻ!

Częściej korzystał z toalety niż ja podczas całej ciąży
edit:
Moniq - świetnie że kochasz to co robisz, rozumiem Twoje zmęczenie po całodziennym dniu w pracy i mam nadzieje ze w przyszłości uda Ci się znaleźć coś bliżej...wszystkim nam brakuje Twoich postów a jak Lilianka znosi rozstania?
Aguś - dziękuje za gratulacje z okazji 1000 posta...ja przegapiłam a chyba jestem ostatnia na tym forum która tak została w tyle
Ostatnia edycja:
:-)
TO MNIE PODBUDOWUJE

Rano walczył troszkę, po chwili przyjechali jego mądrzy koledzy, pogdybali wspólnie, a następnie zawieźli M na budowę...
