Hej
Jak widzicie...pobyt w szpitalu (przynajmniej w mim mieście) szybko minął

Nie potrafię wyrazić tego z czym się spotkałam ...Po prostu skandal.

Poszłam tam już spakowana i pewna, że przyjmą mnie, bo nie ma innego wyjścia....i co...po jakimś czasie jak zapoznali się z dokumentami poprosił mnie lekarz na rozmowę i zapytał mnie: "czego pani od nas oczekuje?" No więc mu mówię, że byłam w Szczecinie, że wykryto zaburzenia rytmu i mam być pod kontrolą KTG....dlatego mam skierowanie do szpitala, bo tylko tu można to badanie wykonać. I usłyszałam, że oni mi nie zrobią tego badania, jest to niemożliwe, bo ciąża jest za młoda i sprzęt może nie wykazać rzeczywistego stanu serca płodu.

Mogą mnie przyjąć na oddział na 'obserwację' jeśli się uprę zostać, ale KTG mi nie zrobią. Muszę czekać co namniej do 26 tyg albo i 30 bo wtedy wyniki są wiarygodne. A jeśli chcę takie badanie wykonać to mogę się do Łodzi wybrać tam mają odpowiedni sprzęt do mojej ciąży.
Dzwoniłam do Szczecina i niestety usłyszałam, że szpital ma prawo domówić leczenia, jeśli nie dysponuje odpowiednim sprzętem. Uspokoili mnie, żebym spokojnie poczekała do wtorku (gdzie ma być otwart już po remoncie przychodnia) może tam mi zrobią to KTG a jeśli nie to do Szczecina...czym prędzej.
Brakuje mi słów...
Pozostaje mi nadzieja, która jest we mnie bradzo głęboko. Czekam...czekamy i 'umieramy' z niecierpliwości...Musi być dobrze....:-)
Wszytkim Wam dziękuję za wsparcie i ciepłe słowa...za kciuki i ciepło jakim mnie obdarzyłyście....Kochane jesteście....

Misza Tobie Kochana jeszcze dziękuję za PW ;-)
Mamo Bartusia za Twoją opowieść o Synku.... (tak się zastanawiamy z M nad imieniem i myślimy troszkę o Brtusiu, ale to jeszcze nic pewnego) ;-)
Katarzynak83 wiesz warunkiem umowy z NFZ jest posiadanie KTG ale jak juz pisałam chyba tylko na papierze, wykręcają się tym ktg, gdzie tylko tętno słychać.

i myślą że wszystko gra....
Przykro mi z powodu Twojej koleżanki.....
A ja w szpitalu spotkałam znajmą, ta z kolei poznała mnie z położną z tego nieszczęsnego szpitala i od środy zaczynamy szkołę rodzenia. Była bardzo miła. Powiedziała, że Maleństwa odbiera albo ona albo jej koleżanka, obie się pojawiają na tej szkole i będę na pewno pod dorą opieką na porodówce...Nie muszę płacić by mieć ją prywatnie....duże prawdopodobieństwo, że po prostu się tam spotkmy w godzinach jej pracy. Chociaż jedna dobra wiadmość w tym dniu...

Ech życie...