Ja niedawno weszłam do domu. Poczekałam aż Aniteczka wsiądzie do autobusu. Mam nadzieję że dużo się nie spóźniła. Pech chciał że chyba ze 2 autobusy po rząd nie przyjechały.
Potem zeszłam na dół. Mati jak zobaczyła kanapki z greggsa to mnie tam ciągnęła i mnia, mnia. Także jak widzicie dziewczyny nie najadłyśmy się;-);-);-)




. A tak naprawdę to śmiać mi się chce jak takie dziecko kojarzy już markę z tym do czego to służy. Chyba że z daleka widziała kanapki



.
Opowiedziałam już tacie o fajnej okolicy i o tym jak Mati jeździła na rowerku.
No i najważniejsze kupiłam koszyczek. W kwiaciarni, taki trochę do kwiatków ale może być. Dobrze że go wziłęłam bo mój Ł był w pikniku i już nie było nic, a podobno przywieźli ze 300 sztuk (a do Patsona 200). Podobno leżały 2 tygodnie i dopiero teraz w przeciągu kilku dosłownie dni sie rozeszły



No to jutro się biorę za malowanie jajek. Tatusiowe też zahaczę, a niech ma na święta ładne ;-)




.
Doris ja to bym jeszcze połaziła z Matyldą po mieście. Fajnie mi się z nią tak szło za rączkę. Ale trzeba było wracać do domu.
Sylwia no duży rachunek, podobny do mojego, było mi ciężko na raz zapłacić.
Bożena Pogoda była ładna, troszkę wiało. Małe dzieci spały na dworzy

i chłopaki szaleli na zewnątrz. Jak by się uparł to mogłyby poszalec wszystkie ale dobrze było w domku przy kawce :-):-)
AgnieszkaUK to ciasto było naprawdę pyszne, koniecznie daj przepis. I ja chyba tez zrobię te jajka zapiekane w szynce na święta :-):-):-)
Ampar a Ty sie kuruj kochana. Sylwia mi drogę dobrze wytłumaczyła, ale się stresowałam.