reklama

Mamy z FRANCJI!

marys : ok... rozumiem... faktycznie ciezka decyzja...no i malo bys meza widziala wie cmoze faktycznie lepiej "na swoim" blizej rodziny
3mam &&&& zeby wszystko sie poukladalo tak jak dla was bedzie najlepiej :)
 
reklama
i jeszcze żeby mąż miał tak pracować nie wiem rok dwa lata to bym sie jakoś zawzięła sprężyła i wytrzymała, ale z dwójka maluchów sama przez dwa lata to pewnie bym sfiksowała :) no ale może by mi sie udało nie, ale mój mąż twierdzi ze on nie będzie nigdy rezygnowała z pracy tej. bo to super pieniądze i super praca itp. a dla mnie ma być super ze wpadnie do mnie na niedzielny obiad.

małżeństwa które sa ze sobą juz kilka lat i maja jakoś życie zorganizowane przeżywają trudności kiedy sie okazuje ze maz jest tylko na weekendy. a ja dla tych weekendów miała bym dostosować cały świat.

mąż mi cały czas wyrzuca ze rezygnuje z fr i lepszego życia dla chłopców ze strachu. no ale te 20 lat zanim będą dorośli jakoś przeżyć ja muszę i być dla nich wsparciem nie?
bo nie oszukujmy sie ale tak jak mąż stawia sprawę to czeka mnie samotne macierzyństwo czy w pl czy w fr. a w pl ma przynajmniej innych do pomocy i ja psychicznie lepiej sie tam czuje.
w fr ma męża i to tylko na telefon. i to od popołudnia do nocy. bo on pracuje w nocy i my "wspólny czas" mamy teraz kiedy ja z nim jeżdżę od 16 do 21. a jak ja będę siedzieć gdzieś w domu a on do mnie dojeżdżać na weekendy to i tyle czasu będzie miał później. bo nie przestawisz organizmu na jeden dzień jak sie cały tydzień żyje w nocy. jeszcze trzeba odjąć podróż z pracy do domu ( a to w zależności od miejsca gdzie będzie robił a robi na całym terenie fr)
i wyglądało by to tak ze skończy prace w sobotę o świcie jedzie do domu np 2h przyjeżdża do nas i co idzie z nami na zakupy czy do parku? idzie spać. wstanie wieczorem posiedzi chwile i trzeba dzieci kłaść, dzieciaki od świtu na nogach a on spi w niedziele do południa ( tak jak jest teraz mimo iz z pracy do domu jedzie 30 min to w niedziele wstaje o 15) południe spędzamy razem dzieci spać. dzieci wstają o świcie i Marcelek do przedszkola itp a mąż do pracy na cały tydzień.
i żebym ja tu juz była. miała dom, prace znajomych itp. to może bym se jakoś radziła. ale ja tu nic nie mam. to jakaś abstrakcja wziąć dwójkę maluchów pod pachę nie znając fr języka i iść.
 
Ostatnia edycja:
marys : jej... ciezka sytuacja... jakos mnie przerazilo to twoje "samotne macierzynstwo"... w polsce bedac bedziesz widziec meza jesczze mniej ! dlaczego on nie da sie przekonac i jechac z wami! toc rodizna najwazniejsza i to zeby byla razem... bez wzgledu na pieniadze, wszystko ! smutno mi sie po twoich postach zrobilo...
 
josephine mi tez smutno.
mój mąż nie zrezygnuje z swej pracy. będzie w niej pracował tak długo jak sie da albo az znajdzie lepsza ( ale wcale nie szuka, bo ta jest super) i jakiekolwiek rozmowy z nim na ten temat sa bezcelowe.
on do pl wracać nie chce. ja mam sie przeprowadzić do fr jak chcę być z nim. ale tak jak pisze nie jestem w stanie tego zrobić teraz.
mówiłam mu żeby zrobić to "po mojemu". ale on choleryk stawia wszystko na jedna kartę albo będzie tak jak on chce nie uwzględniając moich potrzeb leków próśb albo wcale.
 
marys - nie zazdroszcze sytuacji. Myslisz, ze dalsze rozmowy nic nie dadza? Moze sprobowac jakiegos mediatora czy kogos tam(tesciowa np... zalezy jakie ona ma zdanie, taki tylko przyklad dalam) ? Przeciez przed slubem napewno mieliscie jakies plany, jakies wyobrazenia i o tym rozmawialiscie, co? Na prawde trudna sytuacja...
 
antylopka : wpolsce 1200 ma fizjoterapeuta ????????????????????????????????????????? to jest zart, tak ???? :no::szok::szok::szok::no::baffled::baffled::no::szok::szok::baffled:
to nie zart...moja kumpela z roku, ktora jest w szpitalu klinicznym w Poznaniu, po doktoracie ma teraz 1500zl na reke

W czasie jak bylam w Pl to byla impreza rodzinna i tez bylam na niej i byla tam m.in. moje kuzynka co ma 2 dzieci (3lata i 1rok)
Tak mnie zdenerwowala ze az sie poplakalam. Caly czas dawala mi dobre rady, stwierdzila ze mam jej sluchac bo ona ma juz 2 dzieci a ja jedno dopiero. Miala pretensje ze nie chce dac Alexowi ziemniakow z sosem...ze nie chce dac mu lizaka. Bylo dosyc glosno bo zespół grał i nie wiedzialam czy mały mi zasnie w wozku. Zasnał i zagladalm do niego co jakis czas a ona mi na to ze po co ja do niego zagladam bo jej dzieci spaly w takim halasie... Ciagle moje dziecko do swoich porówala. Potem dopadla mnie ze swoja mamusia i zaczely mnie uczyc jak mam karmic wlasne dziecko!!! Wkoncu sie wkurzylam i powiedzialam ze to moje dziecko i ja bede go karmic jak ja chce!!Obrazily sie. I dobrze bo naprawde zaszly mi za skore.
mialam wrazenie, ze z kazdym kolejnym wlasnym dzieckiej latwiej sie akceptuje inne podejscie wychowawcze innych mam, ale widze, ze Twoja kuzynka albo jest wyjatkiej od tej reguly, albo po prostu zlosliwa...
 
rozstawać sie nie rozstajemy. tzn ja jadę do pl i będziemy na odległość żyć.
ale jasno i wyraźnie mi powiedział ze on do pl nie wróci, wiec jeśli aj tam zostanę to znaczy ze ... nie wiem co.

wyszedł na jaw jego despotyzm.
ja dawałam mu kilka propozycji by być w fr wraz z nim.
- by zmienił prace
- by wynająć na początku cos w większym mieście bym miała większą dostępność do ludzi i możliwości nauki języka, a nie od razu hipoteka i dom gdzieś na peryferiach.
- ze wrócę tu za rok, jak sie w pl podszkolę języka a on tu chałupę kupi i trochę odremontuje

nic mu nie odpowiada, argumenty ma różne logiczne i nie.
 
marys : nie odbierz tego zle, bo nie pisz etego przeciwko tobie, ale chyba bardziej przeciwsko twojemu mezowi...
piszesz ze wyszedl na jaw despotyzm... nie bede ukrywac ze troche rozumowo nie ogarniam jak ojciec moze wybrac bycie dalko ( inna kwestia od zony) - od DZIECI !!!! to on woli prace niz bycie z dziecmi, wami ? patrzenie jak dorastaja ? stawia ci warunki bardzo ... radykalne
a ty - taka jets moja opinia, probowlas znalezc wyjscie z sytuacji, jaksi najwygodniejszy i najmniej drastyczny kompromis...
moj maz wolalby zyc w mieskznaiu 50m na wynajmie przez 3à lat niz byc daleko od nas a zeby kupic wlasny dom. a po co taki wlansy dom jelsi nie po to zbey razem tam zyc, razem w nim spedzac czas ...?

zmiana pracy : tez jets mozlwia, nie oszukujmy sie : w jego branzy nie trudno znalezc robote w calej francji !!!! to lepiej jets zone wyslac do poslki czy usadowic na peryferiach i widywac 1,5 dnia w tygodniu niz zmienic robote ???? przeciez nawet w swoijej firmie moglby wynegocjowac moze delegacje tylko do wybranych ( blizszych od domu) regionow itp itp

nie bardzo rozumiem jak on mogl odrzucic twoje argumenty - tak logiczne i jak na moje : dobre ...




antylopka : po doktoracie na dodatek???????????:szok::szok::wściekła/y::wściekła/y::eek::szok: porazka... :(
 
reklama
marys ciezka sprawa, ale w takiej sytuacji lepiej jedz do pl , bo widze nie ma o czym gadac.;a on jesli ma jakies poczucie ojcostwa za kilka lat zobaczy co stracil....bo co dzieci ojca beda znaly przez telefon??????????? ja rozumiem kasa itp....ale tak jak pisze josephine , rodzina najwazniejsza; moj maz tez podobny charakter ale idzie na kompromis, dwa lata sie meczylismy w jednym pokoju a to dlatego ze ja nie bylam w stanie psychicznie i fizycznie jezdic po calej fr z dzieckiem bo on by mial lepsza prace....teraz znalezlismy mieszkanie (troche wieksze) on dojezdza, zmienil prace, ...oczywiscie on ma juz na oku inne zmiany ale to tylko na oku bo i tak ja narazie sie stad nie ruszam i on o tym wie!!! zycze Ci powodzenia! i mam nadzieje ze sytacja sie zmieni na korzystna dla ciebie!!!
marzenka.... no 6 miesieczne dziecko karmic miechem i ziemniakami....czemu ty nie chcesz??:confused::confused::confused::confused: hahah nie no paranoja... lizaka.....jeszcze daj mu coli na popicie; bez komentarza. dobrze zrobilas ze im powiedzials co o tym myslisz! ty dobrze wiesz jak wychowac wlasne dziecko

josephine , antylopka ...wyniki dobre.....wiec co?????? foch? centre?? dzis sasiadka z dolu co jezdzimy razem do centre (syn w tym samym wieku co Z.) mowi ze w poniedzialek przychodzi a syn caly mokry (na dworze byli, a padalo) spodnie, skarpetki, buty.....i te malpy nawet go nie przebraly!!!!! ona mowi ze nie wie ile tak chodzil mokry ale dzis juz chory....ja kurcze sobie tego nie wyobrazam!!!!!!!!co za baby????? :wściekła/y: wogole taka organizacja.;dzis pol godziny stalam dzwonilam zeby ktos mi brame otworzyl.;zimno pada...oj szkoda slow!
w srody w centre sa osobno maluchy tylko na ferie daja ich razem!

kupywalescie buty przez internet??? ja wczoraj zamowilam takie fajne bo byly w promo a tak normalnie to ponad 150 , ciekawa jestem jak dojda co to bedzie!
ide spac ! milej nocki
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry