hej
wrocilam
u nas ok, podroz super. spokoj. na dodatek wracalismy w 4-ke, bo mezowi udalo sie do nas doleciec w ostatniej chwili w piatek, i razem dzis wrocilismy. Pobyt sie udal, na dodatek dzieci bawily sie godiznamu na dworze, bylo 16-18 stopni, a w czwartek ma byc 22 !
no i synek sie odblokowal i niesmialo, z bledami, dukajac ale zaczal mowic do dziadkow, kuzynow wujkow itp PO POLSKU !!!!!!!!!!!!!!!!!! mega sukces - z tego najbardziej sie ciesze
zoe : jak po operacji, idziesz na jakas kontrole ??? a jak zoe ? tez mi sie nie podoba to sikanie... ciagnij ja za jezyk, czy ktores dziecko jej w szkole nie daje popalic, albo czy sie pani nie boi itp! oby to nie bylo nic powaznego, ale fakt ze sikanie czesto jest na podlozu psychicznym, a infekcja to jeden na X przypadkow...
cornelka : jak tam adaptujesz sie powoli ?
marys : podjelsicie decyzje co z domem, w jakim kraju zyc itp ????
antylopka : racje masz co do UE, waluty i ze polske tez to czeka... tylko widzisz mi wlasnie ciezko sie z tym pogodzic ze czlowiek albo sie latami uczy albo nie wiadomo ile godzin haruje a tam pensja mala, czy wyrzeczneia, nie mowiac juz o niepewnej przyszlosci czy emeryturze pod znakiem zapytania...
nie odbierz tego zle, pisze biorac pod uwage swoj przyklad : ja gdybym poszla tu do pracy to zarobilambym jakies 1700-1800 na reke. czyli powiedmzy w zaokragleniu te 2000. na tyle lat nauki to dla mnie nie jets duzo. i nie o nauke chodzi. podobnie ciezko pracujacy czlowiek, gornik hutnik ktokolwiek. tak jak mwoisz - kazdy czego innego oczekuje. ale 2000 euro tu to tak jak w polsce 2000 moze 2500zl... a gdzie z tego zaplcic nianie, np dla dziecka niemajcaego zlobka wie cn acaly etat ass.mat jakis 1300 ? plus dojazdy, plus jedzenie w pracy, plus czeszc na podatek bo tu nie jets placony ' a la source'... i co zostaje ?????
nie wiem moze to ja jestem niezdarna i nie znam jakis combines z cafami i innymi ale jak my licyzmy to mi by z pensji po podatkach i reszccie ( niania dla dzieci 3lata i +) zostalo jakies 200-300 euro. gdybym brala ass. mat jeszcze bym do interesu musiala z meza pensji doplacic
wiec jakkolwiek to brzmi : na dzien dzisiejszy nie widze sensu isc do pracy, byc nieobecna cale dnie dla 300 euro... po prostu mi sie nie oplaca - choc nie biore tego za jedyny argument zeby sie wytlumaczyc, nie bede sciemniac ze wielka checia i motywacja do pracowania tez nie palam, dobrze mi sie siedzi na luzie bez stresu i biegu w domu....