Ciao!
Sprobuje cos napisac ale nie wiem ile mi sie uda przy tym cycocholiku
Do szpitalazajechalam o 1 w nocy z takimi bolami,ze juz myslalam,ze nie dojade...Od razu na porodowke,a tam sprawdzili,ze dopiero 1.5 cm rozwarcia!!! SZOKKK-bo taki bol! Wiec mnie cofneli do przedporodowego i tam lezalam nalozku przez cala noc. Skurcze mialam co 5 minut-naprawde bolesne. O 6 zawolalam polozna,zeby mnie sprawdzila bo juzwylam zbolu-okazalo sie,ze TYLKO 4 cm!!! Szlag....ale wyslali mnie juz na porodwke bo glowa byla nisko. Tam poprosilam oepidural. Dostalam i tym razem zadzialal!!! Wiec lezalam sobie w spokoju przez nasyepne 6 godzin...nic nie czulam-pieknie! No i nagle polozna mnie budzi i mowi,ze to juz i ze mam przec! parlam 10 minut i Tymus wyskoczyl

))) Mam tylko 2 male szwy-wewnetrzne. Generalnie odnioslam male szkody-czuje sie dobrze....ooo...maly ryczy
cdn.
dobra- uspokoil sie sam. No wiec tak to bylo z porodem. Wyszlam bo sama chcialam...alex zle znosil rozstanie. Nie chcial spac...ryczal w nocy,wolal mnie,Aaron wykonczony bo juz nie wiedzial co robic. A poniewaz dobrze sie czulismy to moglam isc. Tymek nie ma zoltaczkitak jak mial alex. Ma tez niebieskie oczy, a alex mial czarne! A tak to sa identyczni!! DEJA VU!! Tymus jest takze spokojniejszy...ciagle prawie spi i dosyc malo je-narazie. Alex od razu wisial na cycu.
W domu masakra...burdello bum bum. Alex zazdrosny...zabiera sieza bicie,wszytsko rozwala na okolo. Chce wchodzic mi na rece kiedy ja karmie. Czasem poglaska Tymcia po glowie ale trzeba uwazac bo zaraz chce go uderzyc albo sciagnac mi z rak...taki sie zrobil!! Coz..mam nadzieje,ze jakos sie ustabilizuje...No to narazie chyba tyle...lece bo jestem zmasakrowana...mam nadzieje,ze troche snu zaliczymy...