reklama

Mamy z Irlandii!!

Bry
ja tylko wpadłam się przywitać, bo muszę się przygotować. Dzisiaj AsienkaM z Zuzią przyjeżdżają:-). Fajnie, bo przynajmniej zajęcie będziemy miały, bo pogoda iście jesienna

Dobrego dzionka
 
reklama
katrina to ja pytalam o urlop macierzynski...Tylko ja bym chciala przejsc 3 miesiace przed, bo przeprowadzilam sie zanim dowiedzialam sie o ciazy z Dublina do Galway i teraz musze dojezdzac....Pracuje tylko czw, pt sobota ale mysle ze w 3 trymestrze bedzie mi juz ciezko jezdzic.... I tutaj moje pytanie: czy pracodawca ma prawo odmowiania mi przejscia tak wczesnie? Z tego co sie dowiadywalam w SW powiedzieli ze to moja decyzja, a teraz sama nie wiem bo moj pracodawca mowi ze tylko 2 tyg przed...


Wichurko dziekuje za opis wizyty...Czy koniecznie trzeba isc z mezem? Ja wole isc sama, bo nie wiadomo ile to potrwa a i tak idziemy prywatnie na usg 3 tyg wczesniej...Ja nie moge uwierzyc ze dostalam skierowanie do spzitala gdy bede w 23 tygodniu!!! Dla mnie to straaasznie pozno...

Dziewczyny, a moge was zapytac-jak sobie chwalicie irlandzkie szpitale, jak wspominacie porod pod katem opieki itd? Ja mam mase obaw, to moje pierwsze dziecko a na dodatek w ogole pierwsza wizyta w szpitalu w zyciu:)))
 
AsieńkoR-o jak Wam dobrze z tym ,ze macie siebie:)Miłego dnia w takim razie:)
Pchła-powiem Ci tak,że jeśli wszystko przebiega normalnie-czyli nie ma żadnychkomplikacji etc to NIEEEBO-ja dla samego porodu i przesympatycznej opieki mogłabym zachodzić w ciążę;)))Ale opinie się pogorszają jeśli ktoś np miał zakażenie...tylko uwzględnic trzeba fakt,że to się zdarza w najlepszych szpitalach świata-i tu personel niezbyt ma na to wpływ...a jesli właśnie o opiekę chodzi to czasem sie zastanawiam jakie restrykcyjne kursy,a potem rozmowy kwalifikacyjne musza przechodzić tutejsze połozne zeby móc pracować na połoznictwie;)))
 
Lubiczanko bardzo mozliwe, ze nie mial zlych intencji ;) Dlatego napisalam, zeby jednak sprobowac do niego isc; nie znam lekarza, ktory ma 100% zadowolonych pacjentow ;) Zawsze jest jakies ale i najlepiej samemu zdecydowac :) Ja dopiero za 4 razem znalazlam odpowiedniego ginekologa :)

Pchelko mozesz isc sama :) Tylko przejrzyj te pytania, ktore dotycza tez partnera - glownie o choroby, i czy byly bliznieta w rodzinie ;) Ale powiem ci szczerze, ze milo bylo jak maz byl ze mna. Tam bardzo duzo par jest, i prawie zadnych samotnych matek ;) Poza tym, sporo czasu sie tam spedza, wiec zawsze jest ktos do pogadania ;) Popilnowania torebki jak trzeba isc do toalety czy noszenia plaszcza ;) No i dla Marka to tez bylo przezycie, zadawal pytania lekarzowi, i zobaczyl dzidzie na usg (chociaz tez bylismy wczesniej w 9tc prywatnie).

A, numer sie okazal, bo nie mam zadnego GP :D Ale spoko, w Rotundzie po prostu powiedzieli, ze mam nastepnym razem podac kto jest moim GP. Wlasnie zadzwonilam do centrum medycznego, w ktorym bylam potwierdzic ciaze i mialam spotkanie z polozna. Nastepne spotkanie mam miec w okolicach 16-18 tygodnia i wtedy moge wybrac GP, nie ma zadnego problemu :) Potem usg w szpitalu w 20 tc to wtedy uzupelnie papierologie ;)

A, u mnie bylo tak Pchelko, ze ja dosc wczesnie poszlam do przychodni potwierdzic ciaze (jakis 4 tydzien) i polozna przy mnie zadzwonila do szpitala i powiedziala, ze jestem juz w 6 tygodniu, dlatego moze tak szybko mi sie udalo... Przynajmniej wiem, ze w drugiej ciazy tez zrobie taki numer ;)
 
Witam :tak:

Eeee nic mnie się nie chce :dry:

Pchła ja tutaj 3 dzieci urodziłam.Dwoje w Galway,jedno w Portlaoise i powiem Ci,że opieka super.
Tylko,że ja trójkę naturalnie,bez komplikacji rodziłam.

Wichurko Dojeżdżasz ponad 200km do pracy,czy jak? Bo nie czaję :confused:


Wiecie,że nie czuję tutaj atmosfery Halloween?
W sklepach to jakieś dekoracje są,ale w domach nie zauważyłam.W ani jednym :baffled:
Dyńki stoją nieruszone u nas i nawet nie chce mi się ich ciachać,dekoracje w jakimś pudle w garażu...
masakra....
jak ja tęsknię za Irlandią :-(
 
Anineczko to chyba Pchelka dojezdza ;)
Ja mam 20 minut spacerkiem do pracy ;)

Oh, a ja wlasnie dzisiaj specjalnie przygladalam sie domom, i powiem szczerze, ze spodizewalam sie wiekszego 'wysypu' dyni, i innych ozdob ;) W sumie, u mnie tez jeszcze pusto ;) Tzn w mieszkaniu w srodku widac Halloween, ale na zewnatrz nie ;) Chyba by ukradli mi ozdoby ;) Poczekam do srody...
 
Hehe-a my jak tylko dostaliśmy klucze to pierwsze co zawieźliśmy do domku to hallowenowe ozdóbki własnie:-DAle na całym osiedlu póki co tylko my mamy jakoś tak ustrojony dom...Nawiedzilo ich w tym roku czy jakie co???;)
Anineczko-to wracajcie!!!!!!!Mnie też się nic nie chce-a tu tyle jeszcze do przewiezienia:szok:
Wichurka-lepiej nie ryzykowac-szczególnie,że znajdują się delikwenci(zwłaszcza w takich dzielnicach jak Twoja-tzn o sąsiadów mi chodzi),co widząc przystrojony dom walą do drzwi po słodkości-to nic,ze 3 dni przed hallowen:dry:
 
Tak wiec Lubiczanko, poczekam sobie ;) Jeszcze i tak slodyczy nie mam gotowych.....
Wlasnie dzwonilam zapisac sie do szkoly rodzenia, i automatyczna sekretarka....... pewnie nie oddzwionia :/ Od jutra znowu bede proboawac.... zapomnialam sie zapisac jak bylam, tyle emocji!
 
Wichurko tam jest tylko automatyczna sekretarka-ja dzwonilam zostawilam namiary i pani po godzince oddzwonila:)
dziekuje ci za opis wszystkiego, mam nadzieje ze dam sobie rade:)

anineczko ja jezdze w srode wieczorem, zostaje u przyjaciolki na 3 dni i wracam w sobote. Musze tak robic by miec ciaglosc pracy i dostac macierzynski, planowalam znalezc prace w Galway ale przeciez teraz w 17 tc nikt mnie nie przyjmie i tak sie jakos pokomplikowalo.Dlatego od stycznia chcialam brac macierzynski bo nie zalezy mi na czasie po porodzie bo i tak tam juz nie wroce...
Jak ci sie rodzilo w Galway? Bylas zadowolona?
 
reklama
Pchełko przepraszam za pomylenie,po raz kolejny :sorry2:
Tak rodziło mi się super.Sala porodowa jest pojedyncza (zresztą chyba jak wszędzie),mąż może być przy Tobie,znieczulenie jakie chcesz.Tylko później na poporodowej byłam w sali 6 os,ale to też raczej nie problem.Kwestia przyzwyczajenia,pielęgniarki bardzo pomocne i miłe.Naprawdę niema się czego obawiać.
Lubiczanko gdyby to było takie proste :-(

Dalej nic nie zrobiłam,bawiłam się z młodym do tej pory,teraz go położyłam,ale jeszcze rozbawiony jest.
Chyba kawę sobie strzelę i cycki kurze stłukę :blink:

Ja też jeszcze nie mam słodyczy na halloween.O,lampiony kupiłam dla dzieciaków naszych,no i 3 dyńki stoją na wycięcie.W dodatku w Halloween Matt ma urodziny to i jakiegoś torta przydałoby się zrobić :dry:
Jakiś prezent kupić,już nie wspomnę,że za tydzień we wtorek przylatuje Kamcia ;-)
A i jeszcze w ten dzień Matt i Jeremiasz mają szczepienia,a na następny dzień przyjdzie fachowiec od kaloryferów w końcu je naprawić .Będzie busy :-D
Ale teraz się lenie,o!
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry