ale sie udzwoniłam dzisiaj
Mam skierowanie na rtg paluszka Filipka. No i od razu chciałam usg mu zrobić.
W szpitaliku nie robią na skierowanie. Trzeba do nich przyjść do ambulatorium (i pewnie ze 3 godziny w kolejce sie ustac - już 2 razy tam byliśmy) - tylko jak z paluszkiem który sobie kiedyś "zepsuł" a nie teraz? Na usg zapisujałam nas na 17 grudnia - troche późno
Na Mickiewicza tylko do 13 godziny...
Na Zagnańskiej nie robią ze skierowaniem z mojej przychodni, kazali dzwonić na Stok i usg też nei robią (a przeciez to przychodnia urazowo ortopedyczna - porażka...)
Na stoku wreszcie sie dodzwoniłam, ale z takim małym to kazała najlepiej na Mickiewicza... No ale jak bardzo chcemy to możemy przyjechać. Pytała czy dziecko samo bedzie spokojnie dąło sobie zdjecie zrobić.... No to zapytałam czy nie można z nim wejść... powiedziała że... przeciez sie pani napromieniuje... No ale ja inaczej sobie tego nie wyobrażam... Mąż musi z nim iść. Troche też obawiam sie tego rtg, bo to już kolejne w tym roku, a trzecie wogóle. Pierwsze miał jak miał 2 miesiące (rtg płuc), teraz jak rozbił główkę 2 miesiące temu miał rtg główki, no i po tych 2 miesiącach znowu rtg....

A usg robią, ale nie wie czy nam zrobia, jak przyjdę to sie dowiem. Jejku, pani była bardzo miła, ale dowiedziec się czegoś przez telefon, to z cudem graniczy.