reklama

Mamy z Leeds

Co do wylewania wody to mój jęczy o picie i jak dostanie setny kubek to niby pije a tak naprawde do wypluwa swoje picie do miski, wagonika, przyczepy samochodu - wszystko co się nada i potem się tym babrze :baffled: ot uroki bycia dzieckiem.
Lenia mam ostatnio maksymalnego. Dzisiaj też dzień upłynął na nic nierobieniu. Może to jesienna pogoda mnie tak nastraja?
 
reklama
hej dziewczyny,sorry za tak dluga nieobecnosc,ale cos mi internet szwankuje,w dodatku moja mala ma straszny katar i niewiem co tutaj jest dobrego od kataru,w piatek mamy szczepienie ale chyba nie pojdziemy jak nadal bedzie chora,jeszcze troche i sebastian bedziemial,juz zaczyna kichac a potem to juz standardowo zachorujemy ja i maz na koncu.najgorzej ze jutro mam spotkanie w jobcenter na 9.30 no i niestety musze dzieci zabierac ze soba bo nie ma kto z nimi zostac.pozdrawiam mamy i dzieciaki.co mi polecicie na katar?moze jest tu cos takiego jak w polsce masc majerankowa?
 
:)) no wlasnie, chyba musze znow usiasc, sie wygadac, wyzalic, pochwalic i w ogole popisac bo jak tylko zamilkam to zaczelyscie znow pisac po 3 zdania i to rzadko :)) siadam i nie mam co czytac. Jak to tak!? :)
Ja nie wiem czy te plesniawy juz czy nie, ciezko z tym moim dzieciatkiem wyczuc, kiedy moge to zagladam jej do buzi, ale jakos nigdy wczesniej obcym dzieciom nie zagladalam i nie wiem czy jak nic im nie jest to maja w buzce wszystko czerwone?? tzn rozowe?:) czy np dziasla z tylu sa bialawe?? bo nie wiem czy to dalej plesniawka czy to juz tak ma byc, a z kolei nie chce jej skory zeskrobac :) raczki juz do buzi mniej pcha, wiec napewno jest duzo lepiej. Tylko widzicie.. jakis czas temu sie chwalilam ze mi dziecko dalo odpoczac. Taki byl wtedy jeden dzien, potem kolejne dalej nosilam bo plakala. Fakt ze juz nie tak strasznie jak wczesniej, ale jednak. I nie wiem czy to juz z rozpieszczenia albo nudy placze, czy z bolu :) I dzis ma znow chyba dzien spania, bo poki co budzi sie tylko na jedzenie, przewiniecie i spi dalej. A tak sie u niej na codzien nie zdarza :)) Moze Teraz to faktycznie jakies kolki?? ehh, sama nie wiem, ciezko za takimi malymi dziecmi nadgonic. Szkoda ze nie mowia od razu po urodzeniu, zycie byloby prostsze :)
No a poza tym zaczelam walke z rozpieszczeniem. Moi rodzice tu byli przez pierwsze 2 tygodnie, no i babcia jak to babcia chciala sie nacieszyc. I ledwo Maja otwierala oko i dwa razy steknela, mama uz ja miala na rekach "bo placze". Nawet czasem jak spala to mama ja trzymala tak sobie te 2-3 godziny na rekach "bo nie ma nic do roboty" :) nie mialam sumienia jej tego odmawiac, no bo rozumiem ze chciala sie nacieszyc, choc pod koniec juz jej mowilam zeby dala jej polezec po prostu, bez rak :) no i teraz mam kare. Wczoraj przekonalam sie dokladnie ze to rozpieszczenie, bo byla zmeczona ze nie dawala rady oczu otworzyc. Jak ja wkladalam do lozeczka, to zaczynala strasznie plakac i nie przestawala. A jak tylko wzielam ja na rece, to 3 razy kweknela i spala. Wiec zaczynam wojne, bede musiala zniesc placz i poswiecic pewnie troche czasu, bo kilka razy tak bede podnosic i odkladac zanim zasnie ale nie chce przyzwyczaic za bardzo, bo i tak noszac ja caly dzien kregoslup mi odpada, wiec jak jeszcze mam ja nosic spiaca, to juz przesada :) tym bardziej ze jest coraz ciezsza.
No, to sie chyba nagadalam :) ide teraz troche ogarnac w domu i lece z Maja na jakis spacer zeby sie przewietrzyla. Chociaz taaak mi sie nie chce ze omatkobosko bo juz nie wiem gdzie lazic :)
no, to pozdrawiam, papa :)
 
Witajcie.
Zytasia - dziąsła od środka mogą być białawe - pleśniawki wyglądają troszkę jak zsiadłe mleko oczywiście w pomniejszeniu, a same dziąsła są gładkie bez nalotu ale mogą być białawe. Co do płaczu to mi się wydaje że tak małe dziecko jeszcze nie może być rozpieszczone i skoro płacze to czegoś potrzebuje ale to moje skromne zdanie :-) Może potrzebuje czuć ciebie w pobliżu? Ja kładłam mikiego na brzuch sobie na brzuchu i tak leżeliśmy przytuleni. Czas szybko płynie, więc i płacze w końcu się skończą. Trzymam kciuki za was.
Stefanka luzik staram się nie przejmować jego laniem - ot w końcu wyrośnie a jak zamierza lać do 18 - nastki to po szkole niech gazety roznosi i se zarobi na pieluchy hehe. A tak poważnie to jest coraz lepiej więc mam nadzieję że 3 urodziny będziemy świetować na sucho.
Pozdrawiam wszystkich. Motylek co u ciebie? Jak rachunek - poradziłaś sobie?
Miłego dnia dziewczyny.
 
Ewa, ja tez tak myslalam :) ze skoro placze to znaczy ze cos nie tak i ze widocznie skoro placze jak ja poloze to zaczyna za mna tesknic :) i zeby przytulenie pomagalo, to bym dalej tak myslala i dalej bym przytulala jak tylko zaplacze. Potem mimo przytylenia nadal plakala, wiec doszukiwalam sie ( i nadal mimo wszystko sie doszukuje) powodow placzu, typu kolki itp. Ale zaczelo mnie to zastanawiac kiedy okazalo sie ze przytulenie nie pomaga i ciagle placze, ale jak tylko wstalam i zaczelam z nia chodzic to nagle zapadala cisza. A gdyby bolalo, to by przeciez nadal plakala?:) Potem zauwazylam kolejna rzecz, ze poki jest na rekach BUJANA to spi. I moze tak spac godzine czy dwie. Ale jak tylko ja odloze to albo od razu albo max po 5 minutach juz ma oczy jak 5 zl i znow zaczyna arie :) A co wiecej, ostatnio juz sie nawet czasem zaczynala drzec jak nadal trzymalam na rekach ale juz nie bujalam. Wiec stwierdzilam ze wpada w zly nawyk i wole ja oduczyc tego juz teraz niz sie potem uzerac kiedy sie juz przyzwyczai na dobre :) od poczatku w nocy zaspana karmilam i przewijalam, odkladalam do lozeczka i wchodzilam do wyra. Oczywiscie jedno matczyne ucho ciagle sluchalo czy nie placze,a reszta mnie spala :) no i mimo ze nie zawsze zasypiala od razu po odlozeniu to nawet jak sobie stekala i machala lapkami czasem i 0,5 godziny to nigdy nie plakala. I to dalo mi najwiecej do myslenia, dlaczego w nocy nie placze a w dzien i wieczorem wyje okrutnie. No i dzis stoczylam pierwsza wojne. Jestem dobrej mysli. Walczylam dzielnie godzine, 3 minuty lezala i plakala, po czym ja bralam na rece az sie uspokajala i znow troche przysypiala i spowrotem kladlam, ona 3 minuty plakala i tak w kolko :> nie bylo latwo, zatykalam uszy, wychodzilam z pokoju itp bo ciezko siedziec bezczynnie kolo dziecka ktore placze szczegolnie kiedy wiem ze jak ja wezme to sie uspokoi. Pod koniec skubana jak tylko czula ze sie zbliza do lozeczka to juz zaczynala plakac mimo ze jeszcze byla na rekach :) no ale potem stwierdzilam ze musze miec pewnosc ze wszystko jest ok i ze placze tylko przez to nieszczesne lezenie, wiec skoro minela godzina, to od nowa przewinelam, dokarmilam, odlozylam, zaplakala jeszcze kilka razy, a potem juz kolejna prawie godzine lezala. Przysypiala i otwierala oczy, ale juz nie plakala. Przed samym zasnieciem na dobre jeszcze chciala zawalczyc i postekala ostatkiem sil i od 1,5 godz smacznie spi :) Wiec mysle ze da rade zrobic zeby zasypiala sama, bez mojego bujania i kilkakrotnych prob polozenia jej :) A to pomoze nam obu. Ja bede mniej nerwowa, no a przede wszystkim ona moze zacznie spac w dzien bo niestety w dzien mam cos do zrobienia (ogarnac dom, zrobic obiad itp) i czesto jak zasypiala to ja odkladalam ale skoro sie budzila to wychodzilo na to ze zamiast spania miala tylko drzemki. I to tez moze miec duzy wplyw na ta jej placzliwosc nieszczesna :>
No i znow sie naklepalam, opisalam Wam tak szczegolowo ze az sama sie dziwie. Jak bede juz Was nudzic to mi powiedzcie, co?:) Nie wstydzcie sie, ja sie nie obraze :) ja wiem ze to mamusiowe forum i ze gadanie o dzieciach to norma, ale mam wrazenie ze ja to juz przeginam.. :) No ale to dla mnie nowosc.. pierwsze dziecko, nawet jeszcze nie miesieczne, wiec wszystko wydaje mi sie takie wazne :)
Nic to, wlosy mi juz przeschly troche wiec zmykam do lozka, bo jeszcze tradycyjnie poczytac troche musze a juz pozno :) Jutro ide na badanie sluchu dzidziusia, mam nadzieje ze wszystko bedzie ok :) na moje oko to ona slyszy tylko nie wiem czy bardzo dobrze :)
No, to pozdrawiam serdecznie, piszcie duzo bo sie glupio czuje jak tylko ja klepie takie rozprawki.. :)
 
Jeszcze na mnie nie krzyczycie to przyszlam znow popisac :-D
Bylysmy na badaniu sluchu, slyszy bardzo ladnie :) oczywiscie jak przestal sie wozek ruszac to sie przebudzila, a potem ciezko bylo jej wlozyc to cos w ucho bo sie krecila ale dalo rade :) na szczescie jak wozek spowrotem ruszyl to zasnela i sobie smacznie spi nadal, wiec mam chwilke :) Faktycznie pogoda ladna, az szkoda mi bylo wracac do domu z mala, ale momentami wial mocny wiatr a Maja ma jeszcze jedno troche ropiejace oko i wole wiatru unikac wiec po godzince wrocilam :)
Agnes(ka) - ja tak wlasnie zrobilam jak mowila niania :) tyle ze ja sie posluzylam przykladami na starszych dzieciach, bo tam kazala odkladac i nie zwracac uwagi na placz. Stwierdzilam ze skoro da sie nauczyc w ten sposob starsze dziecko, to tym bardziej malutkie ktore jeszcze nie ma az takich nawykow. Tylko ja zrobilam w tym mala reforme i bralam na moment zeby sie uspokajala, a nie plakala tak jednym ciagiem :) no. to na dzis tyle o dzieciach :)
Teraz mysle z kolei co na obiad. Skonczyla mi sie wena tworcza :) Ogolnie nie trzymam jakiejs twardej diety bo karmie, ale jednak niektorych rzeczy staram sie unikac albo jesc w malych ilosciach a to troche ogranicza moje mozliwosci kulinarne :) Zreszta dzis mam taki brak weny, ze nawet jak pomysle o czyms ogolnie co moglabym zrobic, bez ograniczania sie z produktami ktorych nie powinnam jesc, to i tak mi nic do glowy nie wpada. Ech :)
oooo, a przy okazji mi sie przypomnialo ze tu ktoras z Was pisala ze piecze ciasta. Ja nie umiem piec bo w PL nie mialam piekarnika (tak, tak, moja mama nie uzywala wiec kupila sobie kuchenke z szafka w miejscu gdzie powinien byc piekarnik), wiec dopiero sie czasem troche ucze jak mnie najdzie, ale ZAWSZE mam ten sam problem. Ciasto rosnie mi takie stozkowe :) tzn zawsze sie robi taka gorka z niego. Przy brzegach blachy jest niskie, a im bardziej do srodka tym wyzsze. Dlaczego to tak?? Bo to raczej nie przez piekarnik, bo jak moja kuzynka byla i nam zrobila jablecznik to wyszedl jej normalny, plaski rowny na calej blasze, a nie jak mi pod gorke ! :)
 
reklama
Czesc dziewczyny!!!
Chyba rzeczywiscie pora cos napisac,bo wieki mnie tu nie bylo:tak:
Wiec na wstepie witam nowe kolezanki i bardzo sie ciesze ze jestescie takie aktywne:-),troche rozruszcie ten nasz watek;-)
Reszte kolezanek tez witam i sorki za moja nieobecnosc:tak:
Co u nas,hmm...mama jeszcze jest i udalo nam sie ja przekonac zeby zostala przynajmniej do konca roku. Przyznam szczerze,ze jej obecnosc jest dla mnie czyms tak oczywistym,ze nie wyobrazam sobie zeby miala juz wracac:tak::-)
przebylismy wszyscy okropna grype,tzn. mama jeszcze kaszle a mlodego nic nie zlapalo:-)
W piatek pierwszy raz od porodu pozbywam sie syna na 5 dni,leci z tatuskiem do Polski,wiec bede nic nie robic,odpoczywac,wysypiac sie,jedyne co mam w planach to odwiedziny w sobote u malego roczniaka Nicolaska:-)
Swoja droga ciekawe kiedy zaczne tesknic,niby to tylko 5 dni albo az...:szok:
Zytasia znam twoj bol,tez przez to przechodzilam i powiem ci tak,napewno masz racje z tym,ze malutka sie przyzwyczaila do noszenia i bujania,ale na moje oko te placze dzienne i wieczorne to poprostu kolka:tak:. takie jest moje skromne zdanie i znam to z doswiadczenia. Sprobuj podawac malej jakis zloty srodek na kolki,u nas sprawdzila sie Gripe Water i od czasu do czasu wlaczalismy Maksowi suszarke do wlosow,co go uspakajalo i przestawal plakac. A co do lezenia w lozeczku,mnie bardzo pomogla lektura ksiazki "Jezyk niemowlat",przeczytalam i bylam duzo madrzejsza. Wedlug porad autorki nauczylam malego zasypiania w lozeczku w trzy dni. Bylo glosno,nerwowo ale sie udalo i do dzis niemam problemu. Z poczatku gdy plakal podchodzilam tylko do lozeczka,glaskalam po glowce,troche mowilam do niego i odchodzilam. A potem to juz dawalam mu poplakac i chyba zrozumial ze tak ma byc,przyzwyczail sie i pieknie zasypia odkad skonczyl 1,5 miesiaca. Pewnie,ze czasami ma gorszy dzien i placze ale zdarza sie to raz na jakis czas.
No...to sie nagadalam...mam nadzieje ze troszku pomoglam.
Pozdrawiam was wszystkie,i przesylam buziale dla dzieciaszkow:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry