Ewa, ja tez tak myslalam

ze skoro placze to znaczy ze cos nie tak i ze widocznie skoro placze jak ja poloze to zaczyna za mna tesknic

i zeby przytulenie pomagalo, to bym dalej tak myslala i dalej bym przytulala jak tylko zaplacze. Potem mimo przytylenia nadal plakala, wiec doszukiwalam sie ( i nadal mimo wszystko sie doszukuje) powodow placzu, typu kolki itp. Ale zaczelo mnie to zastanawiac kiedy okazalo sie ze przytulenie nie pomaga i ciagle placze, ale jak tylko wstalam i zaczelam z nia chodzic to nagle zapadala cisza. A gdyby bolalo, to by przeciez nadal plakala?

Potem zauwazylam kolejna rzecz, ze poki jest na rekach BUJANA to spi. I moze tak spac godzine czy dwie. Ale jak tylko ja odloze to albo od razu albo max po 5 minutach juz ma oczy jak 5 zl i znow zaczyna arie

A co wiecej, ostatnio juz sie nawet czasem zaczynala drzec jak nadal trzymalam na rekach ale juz nie bujalam. Wiec stwierdzilam ze wpada w zly nawyk i wole ja oduczyc tego juz teraz niz sie potem uzerac kiedy sie juz przyzwyczai na dobre

od poczatku w nocy zaspana karmilam i przewijalam, odkladalam do lozeczka i wchodzilam do wyra. Oczywiscie jedno matczyne ucho ciagle sluchalo czy nie placze,a reszta mnie spala

no i mimo ze nie zawsze zasypiala od razu po odlozeniu to nawet jak sobie stekala i machala lapkami czasem i 0,5 godziny to nigdy nie plakala. I to dalo mi najwiecej do myslenia, dlaczego w nocy nie placze a w dzien i wieczorem wyje okrutnie. No i dzis stoczylam pierwsza wojne. Jestem dobrej mysli. Walczylam dzielnie godzine, 3 minuty lezala i plakala, po czym ja bralam na rece az sie uspokajala i znow troche przysypiala i spowrotem kladlam, ona 3 minuty plakala i tak w kolko :> nie bylo latwo, zatykalam uszy, wychodzilam z pokoju itp bo ciezko siedziec bezczynnie kolo dziecka ktore placze szczegolnie kiedy wiem ze jak ja wezme to sie uspokoi. Pod koniec skubana jak tylko czula ze sie zbliza do lozeczka to juz zaczynala plakac mimo ze jeszcze byla na rekach

no ale potem stwierdzilam ze musze miec pewnosc ze wszystko jest ok i ze placze tylko przez to nieszczesne lezenie, wiec skoro minela godzina, to od nowa przewinelam, dokarmilam, odlozylam, zaplakala jeszcze kilka razy, a potem juz kolejna prawie godzine lezala. Przysypiala i otwierala oczy, ale juz nie plakala. Przed samym zasnieciem na dobre jeszcze chciala zawalczyc i postekala ostatkiem sil i od 1,5 godz smacznie spi

Wiec mysle ze da rade zrobic zeby zasypiala sama, bez mojego bujania i kilkakrotnych prob polozenia jej

A to pomoze nam obu. Ja bede mniej nerwowa, no a przede wszystkim ona moze zacznie spac w dzien bo niestety w dzien mam cos do zrobienia (ogarnac dom, zrobic obiad itp) i czesto jak zasypiala to ja odkladalam ale skoro sie budzila to wychodzilo na to ze zamiast spania miala tylko drzemki. I to tez moze miec duzy wplyw na ta jej placzliwosc nieszczesna :>
No i znow sie naklepalam, opisalam Wam tak szczegolowo ze az sama sie dziwie. Jak bede juz Was nudzic to mi powiedzcie, co?

Nie wstydzcie sie, ja sie nie obraze

ja wiem ze to mamusiowe forum i ze gadanie o dzieciach to norma, ale mam wrazenie ze ja to juz przeginam..

No ale to dla mnie nowosc.. pierwsze dziecko, nawet jeszcze nie miesieczne, wiec wszystko wydaje mi sie takie wazne

Nic to, wlosy mi juz przeschly troche wiec zmykam do lozka, bo jeszcze tradycyjnie poczytac troche musze a juz pozno

Jutro ide na badanie sluchu dzidziusia, mam nadzieje ze wszystko bedzie ok

na moje oko to ona slyszy tylko nie wiem czy bardzo dobrze

No, to pozdrawiam serdecznie, piszcie duzo bo sie glupio czuje jak tylko ja klepie takie rozprawki..
