Ehh więc na mnie chyba spakowanie torby nie podziałało. Spakowałam juz tydz temu zaraz przed tym jak dostałam energii na ogarnianie chaty,bo mieliśmy już straszny nieład,ale w sumie nie ruszałam się za wiele,bo koleżanka do mnie przyszła z nadmiarem energii (takie ma objawy przedokresowe) i posprzatała mi cały dom-ja dostałam zezwolenie tylko na starcie kurzy,podlanie kwiatków i składanie ubrań :-)
A do torby muszę tylko pampersy dołożyć i z rzeczy do przygotowania mi jeszcze wyprasowanie pieluszek tetrowych zostało,więc może ogarnę to dziś i też pojadę na porodówkę bo już mam serdecznie dość. Ciężka jest ta końcówka. Wczoraj z TŻ-tem nawet przytulanki 2 razy zapodaliśmy ale nie podziałało ;/ a tak bardzo już bym chciała utulić to Maleństwo w swoich ramionach...