jakbym byla przesadna to uznalabym, ze moja tesciowa jest czarownica. serio...
od kiedy Teos sie urodzil wmawia mu rozne rzeczy.
zobaczyla jego krostki to odrazu, ze alergik po tacie. kilka razy jej mowilam, ze to krostki hormonalne i lekarz to potwoerdzil, ale ona swoje...
potem znow jak aplalal kiedy z nia gadalismy to odrazu, ze kolki ma. a on ani razu nie mial problemu z brzuszkiem... do tamtej pory. potem zaczal sporadycznie miec.
wkolko tez gadala, ze M jak byl maly to sie mamo na smierc nie zarzygal kilka razy. i, ze Teos moze to po nim miec.
i kuzwa co? Teos ani razu nie wymiotowal. do dzis. do dnia ich przyjazdu... jak go pakowalam w kombinezon, zeby Filipa do szkoly zaprowadzic, to chlusnal tak masakrycznie, ze chyba nadrobil za cale 2 mce swojego zycia.