Zgadzam się Justynka w pełni, dzidzie jak nie mają uwagi rodzica to same o nią piszczą, urodziły się po to aby codziennie rozkochiwac nas w sobie...no przynajmniej moja tak ma. Te jej uśmieszki, wesołe piski, zaczepki, no ale.... Ten uśmiech, rany, to jest cud natury. Z drugiej strony dziecko się najwięcej uczy przez o obserwacje, naśladownictwo, i jak leży, bawi się spokojnie to ja myk myk do sprzątania gonie albo bawię się w doroslejsze zabawy ze starszymi dziećmi:-)