witam :-)
a ja sie jeszcze nie najadlam awokado

. maz zakupil mi siate nowych i dzis na sniadanko wciagnelam dwa plus sucha bagietka. mniam. jakie to fantastyczne uczucie jak cos czlowiekowi smakuje a nie tylko usiluje sie nafutrowac jak ges. na obiadek mam moja fantastyczna zupke marchewkowo-ziemniaczano-buraczkowa wiec czuje sie zabezpieczona zywieniowo na dzis. bo na kolacyjke bedzie kolejne awokado

. dla mnie inna wersja awokado niz na slono z cytryna nigdy nie wchodzila w gre. a teraz to slodkie w ogole moze nie istniec. nawet ciasto sliwkowe, ktore ostatnio pieklam potwornie dranilo mnie zapachrm roztopionego masla. ble. masla i innych tluszczow tez nie toleruje.
ogolnie to teraz calkiem zdrowo zaczelam sie odzywiac. choc jeszcze nieco monotematycznie. milo by bylo jakby ochota na slodycze nie wrocila mi do konca ciazy.
a wczoraj byla pierwsza gimnastyka w wodzie. bylo fajnie, ale jedno jest pewne - tempo musialam zwolnic. bylam wstanie wykonac wszystkie cwiczenia, ale znacznie wolniej. niemniej milo bylo sie popluskac. bede to kontynuowac jak dlugo sie da a potem najwyzej bede chodzic na basen tylko poplywac. bo od 28 tyg chce sie zapisac na gimnastyke ciezarowek - ponoc na jakims kameralnym baseniku sie odbywa - o ktorego istnieniu dotad nie mialam pojecia.
tez czekam na moja wizyte. w pn wkoncu zobacze moja Dzidzie lub moje Dzidzie
mam stresa, ale bardziej nie moge sie doczekac.
a pogoda u nas fantastyczna, wrecz letnia wiec pewnie jak odbiore dziecie ze szkoly to. edziemy sie podworkowac do upadlego.
a co do zajec dodatkowych to moj syn w sobote startuje z kursem plywania. bedzie chodzil raz w tyg. a w niedziele na lyzwy. na lyzwy chodzil juz wzcesniej wiec calkiem niezle sobie juz radzi. choc z plywaniem tez nie ma problemu. co prawda to styl rozpaczliwca, ale utrzymuje sie sam na wodzie bez gruntu, skacze, nurkuje wiec bedzie dobrze. i poki co te aktywnosci niech mu starcza.