Termin mam na 16 marca jak juz pisalam . Samej cesarki sie nie boje. Boje sie bardziej tego ze skoro codziennie dokucza mi tak silny bol nerek i pecherza to jezeli do tego dojdzie jeszcze rozciecie brzucha to chyba bede lezala i kwiczala. Ale urolog powiedzial ze cesarskie musi byc . Zreszta nie wyobrazam sobi rodzic naturalnie skoro codziennie musze lezec bo jak wstane ten ucisk na chora nerke i pecherz powoduje z bolu wymioty i mdlenie... a nikt mi nie chce pomoc :/ kaza brac tylko suplementy z zurawina, urosept i pic bardzo duzo wody.. pije chyba z 5 litrow, tonami jem i pije soki z zurawin naturalne , wode z cytryna.. ale to nic nie daje. Robilam posiew i wyszedl ujemny..i dupa

pisze to tu na forum bo potrzebuje wsparcia ... tak mi sie dluzy , nigdy nie sadzilam ze bede tak cierpiala z ta rurka w nerce

nie wiem jak po porodzie sie zajme dzieckiem. .. teoretycznie dwa tygodnie bo cesarce musze jechac wyjac wreszcie ten dren ... a jak znow wroci kolka , bedzie infekcja to czy ja bede mogla karmic piersia ? Martwie sie o laktacje , o milion innych rzeczy. Uwierzcie mi to nie jest panika, ja jestem osoba spokojna ktora zawsze radzila sobie z problemami ale bol wykancza czlowieka i jezelo chodzi o wlasne dziecko w brzuchu dostaje sie schizy... cala ciaze mam praktycznie lezaca i to z bolu.. bo gdy wstaje boli jak cholera a gdy leze na prawym boku nie bolo az tak. Juz mam dosc tego ze maz wszystko za mnie robim dochodzi to tego ze musi mnie kapac i ubierac niekiedy. Ciagle jestem na paracetamolu i nospie.

martwie sie o moja mala dziewczynke ... zazdroszcze wam i innym kobietom np jak moja tesciowa ktora jest w ciazy biega , chodzi do pracy , nic ja nie boli ... a ja sie czuje taka gorsza , mlodsza a taka chora

przepraszam ale musialam to wszystko napisać
