Justynka- ja do szpitala w bólach jechałam z takim bananem na twarzy, że szock

M był przerażony a ja już się po prostu nie mogłam doczekać, więc wiem, co czujesz
Krropelka- w szpitalu Franek jadł bardzo różnie. I miał jedną długą drzemkę w nocy i taką samą w dzień (ok 5 godzin bez jedzenia). Budziłam go, ale on stanowczo chciał spać, więc dawałam sobie spokój. Za to potem jak się obudził to chciał jeść co godzina ale bardzo krótko wytrzymywał przy piersi.
Niby mówili, żeby mu nie narzucać żadnego rytmu, bo on sam pokaże jak ma ochotę jeść i spać, ważne, żeby w ciągu 12 godzin jadł ok 8 razy i żeby pilnować czy sika i robi kupki. I tu zonk, bo właśnie przedwczoraj zrobił tylko jedną a dodatkowo zauważyłam różowe plamki na pieluszce i jeszcze ma żółtaczkę. Więc poradzili mi, żeby go karmić częściej jak się da.
Sama sobie jestem winna, bo Franio pokazywał, że by coś zjadł a ja jak to w szpitalu. Ciężko mi było wstawać, rana mnie ciągnęła itd. Cieszyłam się, że się dał uspokoić... Mam takie wyrzuty sumienia, że masakra. Teraz już jestem w domu i czy mam czas i siłę czy nie, karmię go jak tylko widzę, że jest głodny i minęło trochę czasu od poprzedniego karmienia. I "rozkupił" się chłopisko i siusia więcej

Tylko oczywiście mnie brodawki bolą i noc cała nieprzespana, ale wypracujemy to
Ja po pierwszej nocy w domu... Masakra, załamana jestem nieco

Ale noc minęła, teraz jest już prawie południe i trochę się uspokoiłam

Franio też, bo pięknie już trzy razy jadł i od razu zasnął bez żadnych sprzeciwów. Też chyba mu było w nocy zimno, bo trochę podkręciłam piec i od razu głębiej śpi
