słuchajcie, mogę coś napisać? Wiem, że to może być forma marudzenia, ale nie mam za bardzo z kim pogadać, bo mąż nie bardzo rozumie a znajome przechodzą ciążę normalnie. Strasznie się boję, do tego stopnia, że nie umiem normalnie funkcjonować. Boję się praktycznie wszystkiego - tego, że w jakiś sposób zaszkodziłam, zaszkodzę ale nie umiem tego opanować. Teraz mnie boli podbrzusze - już panikuję, że poronię, chociaż wczoraj na usg było ok. Więc skąd ból? Boję się prenatalnych, tego co wyjdzie. Nie umiem sobie poradzić.