• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Marcowe mamy 2021

reklama
A, czyli to bardziej działa na zasadzie rozluźnienia? Hmm, ale nie czułaś się po tym jak po głupim Jasiu ( taka tabletka)? Czyli taka, że było Ci obojętne wszystko chwilowo? Bo różne są opinie o tym.
Na mnie to podziałało rozluźniająco i chociaż przez chwilę zneutralizowało ból. Na początku po kilku mocnych wdechach jest lekki "odlot" ale to tylko chwilowo. Nie miałam takiego uczucia otępienia.
 
Ja rodziłam drugą córkę korzystając z gazu rozweselającego i to był najlepszy wybór. Poród bardzo szybki, praktycznie tylko 15 minut parcia. Rozluźniłam się, dziecko dzięki temu szybko zeszło do kanału rodnego i szybko poszło. Z pierwszą córką wzięłam znieczulenie, co wydłużyło tylko fazę parcia do 2 godzin. Teraz też tylko gaz. Jest się świadomą wszystkiego tylko bardziej rozluźnioną. Ja mogę polecić.
Na mnie kompletnie ten gaz nie działał 😬znieczulenie za późno było już, także nie pocieszę u mnie np. Poród naturalny trwał takie już bóle i skurcze konkretne od 17 do 23:05.
Ten gaz zero działania na, mnie, ból mega😩
Teraz już z racji wieku i historii wybieram cesarkę. Mam nadzieję zgodzą się, rozmowę mam 19.01 w szpitalu.
 
Dziewczyny może wy znacie jakiś dobry sposób na gazy aby pobudzić organizm do ich wydalania. Już nie mam problemu z wypróżnianiem bo codziennie się załatwię,ale boli mnie wszystko bo nie mogę "pryknąć" i serio robię się bezsilna. Wszedzie gdzie czytam w internecie to większość ma problem odwrotny, a ja marzę by się pozbyć wiatrów.
Ja z polecenia mojej ginekolog biorę espumisan easy i działa, chociaż czasem jak problem jest bardzo duży to dopiero na drugi dzień i po drugiej saszetce. Na mnie ten easy działa łagodnie, bo zwykły w formie tabletek czasem robił mi burze w toalecie.
 
Cześć dziewczyny!
Strasznie późno do Was dołączam, mało co jeszcze doczytałam ale witam się ze wszystkimi!
U mnie 29+5, termin 20 marca, córka w drodze (trzecia, aż momentami współczuję mężowi).
W tej ciąży mam pecha do wszystkich możliwych ciążowych chorób poza cholestazą - na szczęście. Od 3 tygodni wiem o cukrzycy ciążowej i tak się bujam z jedzeniem i glukometrem, w grudniu byłam u diabetologa (oczywiście prywatnie bo na nfz to można zapomnieć, dwie przychodnie u nas zamknięte od początku pandemii, a jedna w bliskiej odległości do 12 stycznia bo covid). I tak się teraz martwię, bo poza glukozą, którą umiem już unormować dietą, muszę też mierzyć ciała ketonowe w moczu i przedwczoraj i dziś miałam ++. Któraś z Was też tak ma? Dodam, że kolację jem o 22 dlatego, żeby tych ciał ketonowych nie mieć.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry