Wygrzewam, wypacam, ale wiesz, ciężko leżeć, jak w domu dwójka maluchów. Na spacer nie ma szans, ledwo do kuchni dochodzę, dobrze, że Marcysi karmić nie muszę, wywalę cyca i niczym się nie przejmuję (podałam jej przedwczoraj kilka łyżeczek dyni, ale nie była zadowolona, nie otwierała buzi, nie chciała przełykać, więc na razie odpuszczam, nie jest gotowa). Ale Dobrusi zrobić muszę. Teraz dziecko bajki ogląda i chyba pół dla tak będzie, choć sama się wkurzam, ale z drugiej strony nie wiem, co robić, jak nie jestem w stanie się dzieciakiem zająć. Mimo, że ona chora, to energii ma standardowo.
No i dzisiaj pojechałam



mój mąż lubi sobie wypić mleko z miodem i czosnkiem. Jeszcze gdzieś tam w gardle ma resztki tego przeziębienia, które przywlókł i nas zaraził, więc pije. Zrobił sobie wczoraj i zostawił kubek na wierzchu. Ja kawę piję tylko w kubkach 400 ml, bo u mnie to bardziej mleko z kawą. Parzę, stoi kubek, wygląda na czysty, to wsypałam rozpuszczalkę, zalałam wodą, dolałam mleka, wypiłam. Zorientowałam się, że kubek czysty nie był, jak zgryzłam resztkę czosnku z ostatnim łykiem





Zadzwoniłam do tego łosia, to się tak śmiał, że prawie z krzesła spadł, menda jedna, tak chorą żonę wyśmiewać

Ja jakoś też w większości mam koleżanki bez dzieci albo z jednym dzieckiem. Rodzeństwa nie mam, mój mąz ma 9, ale tam poza dwiema dziewczynami (jedna bez szczęscia do facetów, druga ma 23 lata i dopiero układa sobie życie) wszyscy już są dzieciaci. A ja w sumie mam na to wyrąbane. Ja chciałam trójkę zawsze.
Po prostu wtedy ma inne rzeczy do roboty


A nie jeść i jeść.
Oj tam, teściową się nie przejmuj. Z dwoma maluchami z tak małą różnicą wieku na pewno na początku będzie Wam ciężko, ale za to potem będziecie mieć prawie równolatków i super. My tak też próbowaliśmy, ale nam nie wyszło.
Ja właśnie usiłuję kosz mojżesza sprzedać, żeby łóżeczko wstawić, w ogóle nie ma zainteresowania



A w jakim śpiworku kładziesz małego?