Wiecie co...nie pochwalam zachowania męża
@Maybelle i to dość dosadnie potwierdziłam wcześniejszym postem! Ale oni (faceci, umówmy się ich mózg działa inaczej niż nasz) dopóki się dziecko nie urodzi (nie wszyscy) nie „czuja” tego dziecka. To my je nosimy pod sercem, dla nas dwie kreski na teście oznaczają dziecko! Dla nich nie. I wierze ze jego zachowanie się zmieni jak się urodzi. Choć współczuje bo teraz potrzebujemy większej uwagi ( choć ja osobiście nie nawidze jak ktoś się nade mną rozczula), tego żeby się tez cieszyli a nie raz oni się po prostu martwią jak to będzie. Straciłam trzy ciąże, trzy razy wykrzyczałam mężowi ze jest bez serca bo nie ryczy a to były jego dzieci. Darlam się ze po co robił skoro nie przezywa?! A na trzeźwo po czasie mi powiedział „jak miałem myśleć o dziecku skoro ledwo Ty przeżyłaś.” (Tak ciąża pozamaciczna mnie do grobu prawie doprowadziła i wtedy żałowałam ze tak się się nie stało). Powiedział ze myślał tylko o mnie i o naszych synach, ze gdy wzięli mnie na operacyjna to modlił się zebym przeżyła, zeby chłopcy mieli mame. Przyznał się ze o dziecku nie myślał wtedy. Po czasie starałam się to zrozumieć. I jakoś rozumiem. Dla niego nie było to jeszcze dziecko, nie widział go, nie dotknął, dla niego liczyło się to żeby dzieci, które mamy nie zostały polsierotami. Naprawdę było nieciekawie, dostałam już krwotoku wewnętrznego.
moze niektórzy tak maja ze nie wspierają nie cieszą się bo nie potrafią po prostu. W duchu myślą, żeby było wszystko ok. Boja się w jakiś sposób o nas a przez to czasami wychodzą takie sytuacje ze wydaje się kobietom ze maja je gdzieś. Oczywiście nie pisze o sytuacjach gdzie mąż sobie skacze gdzieś w bok bo wiadomo wtedy go raczej żona i jej ciąża nie interesuje i na to nie ma usprawiedliwienia ze to z powodu nerwów czy stresu

Także
@Maybelle glowa do góry, pierś do przodu, pogłaskaj brzuszek i trzymaj się dzielnie! Daj mu czas! Jeszcze zwariuje na punkcie tego dziecka! Nie proś się, miej honor niech zobaczy ze dajesz radę. Ciesz się z tej ciąży, okazuj to na każdym kroku. Pochwal się komuś bliskiemu, rozmawiaj z ta osoba przez telefon przy nim i mow tej osobie jak się cieszysz, jak cudowne bylo usg, jak maleństwo się ruszało, jak nie możesz się doczekać kolejnej wizyty! Niech widzi! A może coś dotrze do pustego łba!!! Ze będzie po raz kolejny ojcem i ma powod do dumy i radości!
A najbardziej to współczuje mieszkania z teściową...