A... I wiecie co się jeszcze dowiedziałam od położnej środowiskowej?
Że w banku mleka za 100ml mleka mamy płacą 30zł.

Żartowałam, że w zamrażalniku w mleku mamy dobrych 9.000 zł! Poważnie. Przeliczyłam z ciekawości...

Ale wszystko wypił nasz kochany słodziak. Nie sprzedałam, hehe.
Mleko dawałam do specjalnych woreczków, do przechowywania pokarmu mamy, można kupić w aptece. Później dokupywalam przez internet, bo wychodziło o połowę taniej. Takie woreczki nie są tanie.
Przy okazji przyznam się, że karmienie piersią bardzo źle na mnie wpływało. Tylko pierwszego karmiłam piersią 9 mcy (najwięcej nam chorował, 1-2/mc antybiotyk jako przedszkolach) później karmiłam piersią tylko po 1/2 mce. Ostatnio kupiłam laktator i odciągałam pokarm. Zawsze mialam dużo, 1 litr dziennie, więc też mogłam resztę mrozić na zapas. Poszłam na kompromis. Moje mleko, ale z butelki (słodziak najmniej choruje, tfu tfu) Mąż też karmił, pomagał w nocy.
To tak informacyjnie do mam, które być może źle będą znosiły karmienie psychicznie (z fizycznością raczej nie miałam problemu) . Nie ma, co się załamywać i tak się może przytrafić. Plany zawsze są optymistyczne, ale różnie bywa.