Jak ja się cieszę, że mi się trafiła córka grzeczna

I mam takie porównanie, bo mamy sąsiadów za ścianą, młodzi ok. 30stki i mają dwójkę dzieci, córka ma chyba 4 albo 5 lat i synek miał w grudniu roczek. Ta córka to po prostu diabeł wcielony. My mieszkamy już tu 4 lata i odkąd pamiętam to ona non stop wrzeszczała, piszczała, tupała nogami, nie raz jak rodzice się wkurzyli to wrzaski na nią ( bo słuchać się tego nie dało). Myśmy musieli stopować oglądanie filmy, bo nic nie słyszeliśmy, tak się darła ( bo łagodniej nie da się tego nazwać). Do dzisiaj nie raz płacze i krzyczy na cały głos. A ten synek w sumie spokojny w miarę jest, ale też często zdarza się, że w ciągu dnia płacze i płacze i tylko słyszę jak mówią " Kuba, o co Ty płaczesz?"

Także chwała Bogu, że nie mamy sypialni w miejscu salonu, bo Nela to by wgl nie spała i na drzemkach i w nocy... I teraz tak porównując Nelcie chociażby do tego ich synka, to ona kompletnie wgl nie płacze w ciągu dnia i nie marudzi ( czasem jej się zdarzy jak jest śpiąca), ona zawsze jest pogodna,uśmiechnięta, coś sobie tam biadoli zawsze, tu tańcuję itp, także cieszę się, że mam aniołka

Ale, żeby nie było, szogunek z niej jest, lubi głupieć i szaleć