• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Marcóweczki 2008 - wątek główny

z tego co pamiętam ninji piunia to Mia- dobrze pamiętam??;-):-)
u mnie pierwszy dzień w pracy po 2-tygodniowej przerwie:baffled:ja nie miałą za bardzo czasu na myślenie i płakanie po kątach bo zdąrzyłam tylko raz mleko iśc odciagnąć a tak poza tym trzymałam siku ile się dało - taki zapierdziel całe 8h....:happy:ale to dobrze!Lubię jak jest duzo do roboty bo wtedy nie rozmyslam o dzieciach.... a dzieci:
Oliwia w przedszkolu uhahana ze wyjsc nie chciała i upewniałą się co chwila czy tam jutro wróci:-p
Marcel - no tu już gorzej bo podobno tęsknił...:-(jak obudzł się z 40min drzemki i zobaczył nad sobą moją mamę to zaczął płakac i nie mógł sie uspokoić przez dłuższy czas:-(:-(:-(za to po powrocie czekałą mnie cudna niespodzianka!jak weszłam do pokoju jak siedział u babci na kolanach i kiedy mnie zobaczył uśmeichnął siętak szeroko że aż jego twarzyczka przy tym uśmiechu wydałą się taka malutka:-Dpotem jak sie nachyliłam WYCIĄGNĄŁ DO MNIE RĄCZKI!!!!Kocham to u dzieci i bardzo czekałąm na ten gest u niego(świadomy bo wczesniej mu sie zdarzało ale raczej przypadkiem):rofl2::happy:codzień coś nowego!!!!Pełzanie opanował w stopniu zaawansowanym i śmiga po dywanie jak rasowy żołnierz:rofl2:
w tej chwili śpi najedzony z cycusia a ja już tęsknię i myślę zeby go rpzebudzić (i tak jest juz ta godzina ze powinien wstać)
 
reklama
Hejo
niekat-ale milusio az sie przyjemnie na serduszku robi jak dzidzia ronie wyciaga do mamci:-):-):-) i super ze Oli zadowolona z przedszkola:tak: a i Marcel maly zdolniacha
dorotaaa-dokladnie tak jest jak pisze befatka przyjdzie czas i pora:tak:
befatka-len dopadl i mnie wiec jest nas dwie:-D
stefanna- to skonczy sie leniuchowanie a zacznie przyjemne wstawanie;-) a te workowate ubranka to faktycznie ble ble ble:dry:
PM- o to super miesiaczek :tak: wypoczniecie :happy:
giza- eeee to fajowo jak lala takie postepy robi tylko sie cieszyc z malej zabki :-D:-)
siwona- i jak tam:confused:
Arus ma jeszcze maly katarek i jak narazie nic wiecej go nie bierze a Domis nadal dostaje cyca na sniadanko i kolacje :-) cos nie bardzo mi sie chce konczyc karmienie piersia:-p:sorry2:
 
Witam serdecznie:-)
Oto mój pierwszy dzień pracy i kilka godzin przed nim...
Wczoraj nie mogłam zasnąc do północy, a rano wstałąm już o 6... nakarmiłam Jolcię przez sen, bo już się kręciła, przyjechała teściowa i zaczęłam się ubierać... wyszykowała sie, ale za nic nie chciało mi się iść do pracy, wreszcie wyszłam i dotarłąm na miejsce... ale miałąm stresa... 15-stka obcych oczu wpatrzona na mnie... jedna zapłakana, a jedna przebojowa... jeden nerwus i bijatyka... poza tym żadne zasady jeszcze nie ustalone an mur beton, więc wydaje mi się, że potrawa wpajanie ich... a mnie przyzwyczajanie się do nowych warunków... a i poczułam się jakbym dopiero zaczynała swoją pierwszą pracę... wszystko wyleciało mi z głowy:laugh2: a poza tym da się wytrzymać te 4-5 godzin, ale jak wracałam do domu to 120km/h miałam na liczniku:-p:laugh2:

Stefanna, świetnie że udane weselicho i przednia zabawa... wielu kolejnych doświadczeń w dziale porad dla mamuś i kobiet:tak:
Niekat, świetnie sobie radzi mały wiercipięta... ja też wolę jak dużo się dzieje, a z dzieciaczkami nawet przez pierwsze 2 godziny nie miałam czasu, żeby usiąść i pomyśleć:laugh2: No i świetne powitanie zgowaował Ci mały mężczyzna... czemu nasi duzi tacy nie są:-p:-(
Siwona, na pewno obroniona na 6 melduj się nam:-)
Giza, mam nadzieję, że pierwszy dzień w pracy udany... a co do mleczka, to byłam dzisiaj u pediatry i kazał jeszcze poobserwować i jak coś się będzie działo to zmienić:tak:
PM, same atrakcje na jesień:tak: no i prawdziwa dama z Tosi:-)
Mrowa, Melcia pewnie nie chciała wyjść z przedszkola, a Kondzik zaraz będzie chodził:laugh2:
Dorotaa, Jola też jeszcze do tyłu z siadaniem i raczkowaniem, więc spoko:cool:... potem będziesz chciała, żeby wróciły te chwile, kiedy mały mógł posiedzieć chwile na miejscu bez przemieszczania się:laugh2::tak:
Kasik, no ja Ci się nie dziwię... jak dzisiaj nie karmiłam od 6 do 13 to myślałam, że zwariuję, ale wcale nie miałam obolałych piersi ani nie ciekło mleczko... chyba kończy mi się laktacja:-(
 
beti- o to dzionek ci zlecial a co do laktacji to powiem ci ze mnie tez nic nie boli i cieknie tylko wtedy jak karmie malego wiec moze jeszcze poczekasz troche na koniec...:rofl2: nie martw sie:rolleyes2:
 
beti- hym no jqak narazie mam luzik z brzusiem itp:-) dzieki
I co do zdrowia to wlasnie mialam pisac o tacie :-(
Normalnie brak mi slow dla niektorych lekarzy:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:
Byl u chirurga no i ten stwierdzil ze nadal ma ta noge smarowac masciami co mial i nic wiecej zero skierowania do szpitala bo serio ta noga jest tragiczna ale od siostry znajomy zna jednego chirurga i byli u taty w niedziele i jak sie okazuje ma juz poczatek martwicy skory i nie ma to niczym smarowac tylko robic to sola fizjologiczna i brac antybiotyk i jak najpredzej do szpitala bo bedzie po nodze.Musza mu zrobic badania czemu to sie nie chce goic czy jakies bakterie czy co:dry: wyszlo mu tez ze ma za niski poziom cukru. Od 2 dni nie chce jesc tzn nie umie je tyle co Arek a nawet mniej a po skierowanie mama musiala isc do lekarza rodzinnego :crazy: tyle ze ona nie robila problemow
 
No mam w końcu chwilkę...
Przede mną kawa zbożowa z Baileysem ;-) (no ale z malutką ilością niestety).

kasik - no to świetnie, że udało się ominąć większe przeziębienie :tak:

niekat - siłacz z tego Marcello! A od wojska tyo go trzymaj z daleka :-D
ps - czy śpiworek się sprawdza?

Befatka - Tymon dokładnie tak samo się przemieszcza jak Kaya :-D:-D:-D
A Mia już przestała być zazdrosna. Na początku było jej strasznie smutno, a wiecie - boksie mają smutne pyski z natury, więc jak do tego było jej naprawdę smutno to wyglądała jak ze schroniskowego boksu :sorry2: Karmiłam Tymona, a ona przynosiła jakąś zabawkę i kładła mi na kolanach, a jak jej mówiłam, że "nie teraz" to wzdychała, smutna mina i z opuszczonym łbem odchodziła. No serce się krajało , bo może część mnie za to pogoni albo się zaśmieje, ale to było jak ze starszym dzieckiem, ale na tyle małym, że nie można mu wytłumaczyć. Takie moje podejście - trudno, ale psiara ze mnie olbrzymia.
Nawet się zastanawialiśmy, czy nie będzie zazdrosna tak, by nie lubić Tymona ale dało radę i teraz za bardzo nie zwraca na niego uwagi - tyle co np. przechodzi obok leżaczka to mu stopy wyliże swoim wielkim jęzorem (bo wie, że po buzi i rączkach nie wolno :-p)
Chyba największy jednak wpływ miało to, że tu ma duży ogród do biegania i traktuje dom "jak swoje" bo szczeka okrutnie przy bramie (no oczywiście jak już ktoś wejdzie to wazelina, ale obcy się boją i zawsze jest ostre przekonywanie, że nie gryzie a potem wszyscy straaasznie zdziwieni, że za chwilę się wazelinuje :-D)
ps - jak wybudujemy dom, zamieszkają tam jeszcze dwa malamuty :-)

dorotaaaa - boshe, to straszne :szok::szok::szok:, że Kuba jeszcze nie siedzi, nie ma zębów i nie raczkuje
Tymon też nie, hahahaahahaahahaahahahaa:-D:laugh2::-D:laugh2::-D:laugh2:

Stefanna - zazdroszczę "wygrzewania łóżeczka" - mi się zmęczenie coraz bardziej kumuluje bo nie mam kiedy odespać :-( Próbowałam sypiać w dzień z Tymonem (oczywiście kiedy to możliwe) ale nawet jak miałam na to czas, to nim usnęłam to on się budził :-(:-(:-( Te parę pobudek w nocy i jego zupełne wstawanie po 06.00 mnie wykańcza... Jedyne dni, kiedy mogę ciut pospać to weekend, jak o tej 06.00 moja mama go zabiera do siebie do łóżka i śpię wtedy do ok. 08.00-08.30 jak przynosi go na karmienie... Jest taka kochana, bo przecież sama wstaje codziennie o 06.00 do pracy i jeszcze w weekend go bierze :sorry2:
A zimna też nie znoszę - jestem totalnym zmarźluchem - potrafię siedzić tak blisko kominka, że się śmieją , że sobie włosy zaraz zjaram (kominek bez wkładu):-D
ps - mało tego , że gwiazda kolorowych gazet z Ciebie to i zajęcie zawodowe masz niesamowicie romatiko ;-);-);-)

PM - ekspresowo się Tosia rozwija!
Zazdroszczę tych Waszych październikowych atrakcji - kocham Bieszczady - Wetlinę, Wołosate i lasy Chryszczata (w tych lasach brałam tam kiedyś udział w badaniach historycznych - szukaliśmy i oznaczaliśmy cmentarze wojskowe, które były zaznaczone jedynie na ręcznie szkicowanych mapach, więc było cholernie trudno)
Moje atrakcje na październik to rozprowadzenie elektryki i tynki :dry: Na szczęście jedziemy jeszcze do teściów (Skaba - MUSIMY się zobaczyć!) i do małżona na imprezę firmową.

Skaba - jabyś mi rąbnęła ten sweterek to bym Cię znalazła w tym Myszkowie, bo na niego zachorowałam :-D:-D:-D

Mrowa - witaj! Olbrzymie gratulacje dla Kondzia! To dopiero osiągi! :tak::tak::tak:

Doris - gratuluję Emilkowego zębolka! :tak::tak::tak:

Remeny - Niewierna! Wracaj! :-p

No a my dzisiaj po pogrzebie... Dziękuję Wam za Wasze słowa. Popłakałam, ale tak w środku to wiem, że od dawna sobie tego życzył i na szczęście mocno nie chorował. I jest już z babcią.. No ale i tak ta świadomość nie dała góry nad smutkiem i wzruszeniem :sorry2: No ale to chyba normalne..
Małżon pojechał dziś o 04.00 na poligon na dwa tygodnie. Jak z niego wróci to do końca roku będzie miał jeszcze dwa :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y: dwu- i trzytygodniowy...
A Tymon po staremu - słodziak i zalotnik, ale UWAGA! Tatusia już sobie owinął wokół palca - Tatuś nosi a jak chce go odłożyć to ryk, hahahhaahahaahahahahahaaha:-D:-D:-D

NO I KTO TU JEST WIĘKSZY CWANIAK ODE MNIE I WALNIE DŁUŻSZEGO POSTA??? :-p:-p:-p:-p:-p
 
Pierwszy dzień w pracy jakoś minął. Nawet się nie przepracowałam, ale czasu na leniuchowanie też nie było. Od dzisiaj pracuję na 3/4. Na razie planuję tak pracować albo do końca roku, albo jak Milenka skończy roczek. Ale jak finansowo damy radę, to może i dłużej. Fajnie być tak wcześnie w domu. No i jeszcze pracuję pół godziny krócej ze względu na karmienie piersią.
Babeczka bardzo się za mną stęskniła. Chyba była zdziwiona, że tatuś ją odebrał. No a gdzie się podziała mama. Jak wróciłam do domu to najpierw się ucieszyła a potem rozpłakała. Ale się poprzytulałyśmy, nakarmiłam ją i zasnęła.
Zmykam spać. Miłego wieczoru i jutrzejszego dnia oczywiście też.
 
reklama
Witam, ostatnie dwa tygodnie miałam męża cale dnie przy sobie, a dzisiaj poszedł do pracy i znowu muszę radzić sobie sama. Dzisiaj Emilka do popołudnia była słodziutka, a potem zaczęło się marudzenie. Czasem myślę sobie, że nie nadaję się na matkę, bo szybko się irytuję, jak Emilka marudzi i psuje mi się humor. Na szczęście mąż wrócił z pracy i mogłam chwilę odpocząć.

giza - dobrze, że pierwszy dzień pracy udany.
kasik - niektórzy lekarze są beznadziejni, jedni lekceważą chorobę, a inni wręcz ładują silne lekarstwa niepotrzebnie. Mam nadzieję, że w końcu traficie na kompetentnego.
ninja - śmierć bliskich zawsze jest bolesna nawet jeśli wiemy, że "tam"mają lepiej
beti - pierwszy dzień jakoś minął i na pewno szybko się wdrożysz. A co do wycieków, to mi się zdarzyło opuścić jedno karmienie i też nie miałam, choć piersi miałam bardziej nabrzmiałe. Nie wydaje mi się, żeby laktacja tak szybko się kończyła. Jak ja się przestałam tak nią przejmować, to zaczęło mi iść całkiem nieźle.
Emilka głównie jada moje mleczko, a oprócz niego 0,5-0,75 jakiegoś słoiczka.
niekat - zobaczyć wyciągnięte rączki dziecka, to musi być cudowne uczucie. Nie mogę się doczekać, kiedy go zaznam.
dorota - dzieci, które jeszcze nie siedzą i nie raczkują rozwijają się zupełnie prawidłowo, bo w tym wieku jeszcze nie muszą. Emilka też jeszcze ma przed sobą daleką drogę, a z ząbków wcale nie taka pociecha.
PM - Tosia umie się zachować. Na pewno też będzie zadowolona z październikowego wyjazdu. Emilce w nosidełku bardzo się podobało. Nawet potrafiła w nim spać.

Ja tez nie nawidzę zimna. Wcześniej wychodziłam na dwu-godzinne spacery, a teraz dwa po pół godziny i wracam zziębnięta. Na szczęście dzisiaj u nas w bloku zaczęli grzać.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry