Ja bez odpisywania - może wieczorkiem.
U nas nadal bieda. Zresztą jeszcze gorasza bo katar dodatkowo przeszkadza mu w spaniu. To już trwa tydzień.

Nie jestem w stanie kompletnie nic załatwić bo tylko się przytulamy. Nawet się po sobie nie spodziewałam ,że mam aż tyle cierpliwości, bo mimo, że i pół nocy go noszę a i jeszcze kilka razy do niego wstaję przez co ledwo łażę to jeszcze ani razu się nie wkurzyłam.
Mój brat "zdiagnozował" wychodzenie prawej górnej jedynki ale ja nadal nie umiem tego poznać
Zdecydowałam się na wizytę u neurologa. Tymon dalej nie raczkuje. Za to przestał cwaniakować z puszczaniem się jedną ręką z łóżeczka i teraz twardo trzyma się obiema bo wie czym grozi puszczenie się ;-). Za ręce też stoi twardo i pewnie stawia cwaniak kroki ale nie bardzo na to pozwalam (bo dziadkowie to pierwsi żeby tak z nim łazić)
Zobaczymy co lekarz powie. Nawet wybieram się o dziwo państwowo, ale nie wiem czy mnie przyjmą bo lista zarejestrowanych zamknięta, ale miła pani z rejestracji powiedziała, żebym i tak przyszła w piątek to może mnie pani doktor przyjmie. No jak nie to pójdziemy jak zwykle prywatnie.
Po Nowym Roku Siorka umówiła mnie ze swoją kumpelą z pracy, która jest fizjoterapeutką dziecięcą - ma mnie nauczyć jak ustawiać Tymona do raczkowania.
Nie chciałabym , żeby ominął ten etap, bo wiem, że to niezdrowe.