upsss.. trafiłam na hermeneutyczne rozważania..

;-)
dzięki dziewczyny za powitanie:-)
dziś nadrabima czas przesiedziany w szpitalu.. ale dom wygląda już jako tako, choinka ubrana, firanki na ostatnią chwilę poprałam (nie dorobiłam się jeszcze zapasowych;-)).. mąż gotuje świąteczny bigosik.. super!! :-) Mary dziś wędruje cały dzień pomiędzy nami i zagląda co robimy.. wszystko ją interesuje, ale zachowuje się tak jakby nie chciała nam przeszkadzać:-) (tylko choinka już lekko rozebrana od dołu;-))
stefanna trafiłyśmy do szpitala we wtorek w nocy.. Bartek załapał zapalenie krtani, więc już wtedy było pewne, że mała też będzie miała.. byłam w sobotę u lekarza, ale dostała tylko Eurespal i Engystol, J był we wtorek rano i lekarz dał antybiotyk z zastrzeżeniem, że to na wszelki wypadek, bo choroba i tak musi się wykluć.. no i wieczorem się wykluła.. dosłownie z minuty na minutę było coraz gorzej.. a nasz pediatra miał akurat dyżur w Chorzowie i jak małą usłyszał przez telefon (tzn. jej charczenie) to kazała nie zwlekać tylko jechać do niego.. tam nam dali zastrzyk i inhalacje i mieliśmy wracać do domu.. ale jej stan znow zaczął się bardzo pogarszać i wszedł obrzęk kratni.. no i trafiliśmy na ostry dyżur do Bytomia.. :-(
befatka Bartek teraz zasmarkany po pas i kaszle jeszcze.. ale już lepiej
mrowa zadowolona jestes z tego "wspomagacza" do mycia okien (nie mma na myśli męża)?? musze pomyśleć o czymś takim do nowego domu, bo tam okien, że ho ho;-)
wymyśliłam, że zrobimy z Bartkiem szopkę pod choinkę.. i teraz mnie synio chce zamęczyć;-)zpełnie zapomniałam, ze nie lubię prac plastycznych,.. ale taka mnie wena naszła;-)

(jak się z łacuchem rozpędziliśmy to nam prawie 10cio metrowy wyszedł - już na choince wisi)